| << | Styczeń 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | | | | | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | | | | | |
|
|
|
2012-01-28
/ Ehhhh:)
|
Specyficzną „imprezę” w Iwinach zapamiętam zapewne do końca życia. Pełna ciepłego klimatu, w takim mieszkaniu z duszą. Nie to jednak decydowało o wyjątkowości piątkowego wieczoru... Szczegóły pozostawię dla siebie. No, może niezupełnie tylko dla siebie:)))
Żal było wracać do Wrocławia. Niestety, obowiązki edukacyjne zmusiły. Skoro plan przyśpieszenia studiów już powstał, to należy być konsekwentnym. Jutro dalszy ciąg zjazdu. Są też pozytywy. Będzie okazja, by powspominać piątek:)
MMN:)))
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-01-23
/ Jajeczny przekręt
|
Z cyklu "skoro już piszę te prace na zaliczenie, niech ujrzą one światło dzienne;)". Tekst był już kiedyś publikowany. Teraz został nieco przerobiony. Naważniejsze jednak, że nic nie stracił na aktualności...
------------------------------------------------
Jajeczny przekręt
Zachciało mi się dziś rano jajecznicy – takiej z cebulką, na boczku tudzież masełku. Z tym też zamówieniem zwróciłem się do najlepszego kucharza w tym mieście, czyli do mojej mamy. Po kilkunastu minutach dostałem przed nos talerz. Niestety, smród paszy i Bóg wie czego jeszcze, nie pozwolił mi zbliżyć się do strawy. Kury wygrały, a ja poddałem się walkowerem. Po głębszej refleksji doszedłem do wniosku, że spora w tym zasługa nie tylko nieuwagi mamy, która wyjęła z lodówki jajka nie z tej półki i zamiast tych, które są dziełem pochodzącym od ptaków, nieopatrznie rozbiła na patelni te z Biedronki. Problem okazuje się być szerszy, społeczny – rzekłbym. W tym miejscu trzeba uzupełniając zeznania dodać, że mama porusza się no co dzień wśród koleżanek z nurtu – nazwijmy to umownie – prawicowo-katolickiego. Nie to, żebym coś do tego towarzystwa miał. Jestem bowiem wychowany w tradycyjnej rodzinie, gdzie nauczono mnie szanować starszych. Nie mam też absolutnie nic do religijności. Rzecz we wpływie głosu tłumu na zachowanie mojej własnej mamy, która pod naciskami koleżanek, obowiązującą w pewnym czasie sentencję „dobre, co polskie” nieopatrznie zamieniła na „dobre, co tanie”.
Swoje poglądy miłe starsze Panie utrwalają wspólnymi wędrówkami właśnie do Biedronki. Doprawdy, potrafię zrozumieć zalety oszczędzania, ale jajko za 10 groszy nie może zostać wytworzone w normalnym procesie rozrodczym kury. Musi być wynikiem terapii, jakiegoś zurbanizowanego systemu, wręcz zbrodni na pierzakach, które całe życie spędzają w niewoli, gdzie nie obowiązuje Konwencja Genewska. Tak więc na 100 metrach kwadratowych żyje miliard kur. Zwierzęta te nigdy nie widziały światła słonecznego. Kto wie, czy w ogóle mają oczy? A skoro nie wiedzą, co to słońce, nie mogą wytwarzać czegokolwiek nadającego się do spożycia. Konkluzja może być więc jedna – to co produkują (bo przecież nie wysiadują), nadaje się wyłącznie do rzucania w przeciwników politycznych. Niestety, mama wraz z Grupą Trzymającą Biedronkę wydaje się tego niezbyt humanitarnego procesu płodzenia potomstwa przez kury – bijącego in vitro milion razy na głowę – nie dostrzegać.
Na śniadanie ostatecznie nie zjadłem nic. Jakoś mi się odechciało. Mama zaś wyszła na zakupy. Zgadnijcie dokąd?
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-01-22
/ Niemożliwe staje się możliwe
|
Skoro już piszę te prace na zaliczenie, niech ujrzą one światło dzienne:))))))))))))))
------------------------------------------------
Niemożliwe staje się możliwe
Z czym kojarzy się sportowym kibicom styczeń? Odpowiedź na tak postawione pytanie wydaje się być banalnie prosta – ze sportami zimowymi, czyli tłumacząc na polski, z Małyszem (do ubiegłego roku) i Kowalczyk. I stwierdzenie to oddawałoby prawdę, gdyby nie chłopcy Bogdana Wenty, którzy od kilku lat właśnie w pierwszym miesiącu roku przyciągają przed ekran telewizorów miliony fanów. A do tego, że warto oglądać naszych piłkarzy ręcznych, nikogo specjalnie przekonywać nie trzeba. Pamiętacie mecz Polska – Norwegia, wygrany przez naszych szczypiornistów jedną bramką, rzuconą w ostatniej sekundzie przez Artura Siódmiaka z okolic własnego pola bramkowego? W pamięci utkwiła też pewność trenera podczas przerwy tuż przed tą akcją, że 15 sekund to mnóstwo czasu. Nie da się też zapomnieć gola zdobytego przez Sławomira Szmala z jeszcze większej odległości, bo z własnej bramki. Tego typu emocje zawsze towarzyszą występom naszych orłów na najważniejszych turniejach i tak też jest teraz.
Przed trwającymi mistrzostwami Europy w Serbii trudno było mówić o spokojnych przygotowaniach polskiej drużyny do tej imprezy. A przecież nie bez kozery hanballowe Euro uważane jest za najtrudniejszy turniej ze wszystkich w tej dyscyplinie. Tu nie ma, tak jak w przypadku mistrzostw świata czy igrzysk olimpijskich przedstawicieli Afryki, Azji i Ameryki Południowej. Tymczasem Bogdan Wenta już kilka tygodni przed serbską rywalizacją musiał przełknąć dwie gorzkie pigułki, czyli absencję naszych filarów – Sławomira Szmala i Marcina Lijewskiego. Do tego nieobecność Tomasza Rosińskiego i Bartłomieja Tomczaka, która znacząco ograniczyła pole manewru ławki rezerwowych. Co na to trener reprezentacji? Nie panikował, nie narzekał. Skorygował taktykę, dopasowując ją do stanu personalnego. Nie widzimy już zmian pomiędzy formacjami obrony i ataku w każdej niemal akcji, czemu bez wątpienia sprzyja również uniwersalność zawodników. Postawił też na kilka zupełnie nowych twarzy, m.in. Adama Wiśniewskiego, Roberta Orzechowskiego czy Kamila Syprzaka. Efekt?
Pierwszy mecz przeciwko gospodarzom nie wyszedł. 4-bramkowa porażka pokazała, że w Serbii będzie piekielnie trudno cokolwiek ugrać. Na szczęście kolejnym przeciwnikiem Polaków byli Słowacy, którzy boleśnie odczuli chęć rewanżu naszych „dominatorów”. Po efektownej kanonadzie wygraliśmy 41:24 zapewniając sobie tym samym awans do kolejnej rundy. Poczuliśmy ulgę. O tym z iloma punktami na koncie wejdziemy do drugiego etapu zdecydował mecz z Danią. Jak się później okazało, spotkanie to było zaledwie preludium do kolejnego rozdziału z cyklu „Niemożliwe staje się możliwe”. Na 2 minuty przed końcem przegrywaliśmy, grając na dodatek w osłabieniu. I nagle nastąpił cud. A w zasadzie dwa. Pierwszy w polskiej bramce w uosobieniu Marcina Wicharego, zaś drugi z udziałem prawoskrzydłowego Roberta Orzechowskiego. Duńczycy po końcowej syrenie jeszcze długo nie mogli uwierzyć w to co się stało.
To jednak nic przy tym, co się zdarzyło 2 dni później w konfrontacji ze Szwedami. Po przegranej pierwszej połowie różnicą 11 bramek, w jakiekolwiek pozytywne zakończenie nie wierzył chyba nikt. Nie wiadomo, co w przerwie powiedział swoim chłopcom Bogdan Wenta, ale w drugiej połowie orły zamieniły się w lwy. Wysoka obrona, mnóstwo przechwytów, rozsądek w ataku i bezradni Szwedzi, którzy po przejściu połowy kompletnie głupieli. 10 minut przed końcem pojawiło się pytanie, czy starczy czasu na odrobienie strat? Zdążyli. Nie udało się wprawdzie wygrać, ale spoglądając na wynik z pierwszej odsłony, remis trzeba potraktować jako ogromny sukces. Co istotne, takie wydarzenia budują zespół i dodają wiary. Pokazują, że nie ma wyniku nie do odwrócenia.
Przed Polakami teraz dwa mecze, których stawką jest półfinał. Najpierw Macedonia, a później Niemcy. Zakładając, że pierwszą przeszkodę pokonamy, stawką tego drugiego boju będzie awans do najlepszej czwórki. I takiego scenariusza wyczekują kibice w naszym kraju. Wychodząc z założenia, iż cuda nie zdarzają się nadaremnie, powinniśmy być o to spokojni.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2012-01-20
/ Niepowtarzalna szansa Isi
|
Skoro już piszę te prace na zaliczenie, niech ujrzą one światło dzienne:))))))))))))))
------------------------------------------------
Niepowtarzalna szansa Isi
Gdy po koniec ubiegłego roku Agnieszka Radwańska regularnie występowała w finałach turniejów WTA, fani tenisa z niedowierzaniem kręcili głowami zadając sobie pytanie – skąd ta niezwykła metamorfoza? Czy odsunięcie od treningów z naszą najlepszą tenisistką jej ojca mogło przynieść aż taki efekt? Tym bardziej, że wielu specjalistów tej dyscypliny wyznaje zasadę, iż akurat w tym sporcie rola opiekuna jest wyjątkowo marginalna. Pojawiły się też głosy, iż dobre występy Isi wynikały przede wszystkim ze słabości jej rywalek – zmęczonych długim i wyczerpującym sezonem. Sprzyja też specyfika rozgrywek WTA, jaka ma miejsce w ostatnich latach. Nie będzie bowiem żadnym odkryciem, jeśli stan światowego kobiecego tenisa określimy jako bezkrólewie. Skończyły się czasy, gdy wielkoszlemowe finały były wewnętrzną rozgrywką rodzinną sióstr Williams. Dzięki temu turniej może dziś wygrać w zasadzie każda z Pań zajmująca w światowym rankingu miejsce w pierwszej dwudziestce. Taki układ bez wątpienia pasuje naszej tenisistce, która raz po raz potrafi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.
Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? – chciałoby się zacytować klasykę. Radwańska podczas swojej kariery pokonała przecież każdą zawodniczkę z czołowej dziesiątki rankingu, a w sumie wygrała już 7 turniejów WTA. Gdy jednak przychodzi rywalizować w Wielkim Szlemie czar pryska. Najlepszym osiągnięciem był do tej pory ćwierćfinał, co nie zadowala z pewnością zarówno samej sportsmenki, jak i jej fanów. Ale skoro końcówka poprzedniego sezonu i zmiana trenera były tak udane dla Isi, to może warto wierzyć, że w tegorocznym Australia Open los się w końcu odmieni. Tym bardziej, że w piekielnym upale poza umiejętnościami w cenie są również determinacja i odporność psychiczna, czyli główne cechy naszej tenisistki.
Trzy rywalki na drodze do szczęścia są już przez Polkę pokonane. Galina Voskobojewa z Kazachstanu oraz Argentynka Paula Ormaechea zostały na korcie wręcz zdemolowane. Opór w pierwszej rundzie postawiła tylko Amerykanka Bethanie Mattek – Sands, która potrafiła urwać jeden set. Ważniejsze jednak, jakie przeszkody są jeszcze przed najlepszą polską „rakietą”. Julia Goerges to rywalka niewygodna, ale z pewnością w zasięgu. Przyjmując optymistyczny scenariusz realny jest więc ćwierćfinał. A potem? Victoria Azarenka lub Iveta Benesowa. Z tą pierwszą nasza rodaczka przegrała podczas turnieju przygotowawczego w Sydney pomimo, że pierwszego seta wygrała 6:1. Lepszej okazji do rewanżu nie sposób sobie wymarzyć. Nadzieję można opierać także na wcześniejszym pojedynku tych rywalek stoczonym pod koniec ubiegłego roku w Tokio, gdzie górą była Radwańska. Konkludując, do finału tylko i aż 3 rundy. Ale może nie zapeszajmy. Po prostu trzymajmy mocno kciuki.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-01-16
/ Czas się wygrzać
|
Skoro już piszę te prace na zaliczenie, niech ujrzą one światło dzienne:))))))))))))))
------------------------------------------------
Czas się wygrzać
Skoczek czy kierowca rajdowego samochodu? Sportowiec czy celebryta? Jak zapamiętamy za kilka lat Adama Małysza? Te pytania przed startem tegorocznego Rajdu Dakar zadawali sobie zarówno dziennikarze, jak i eksperci – ci od narciarstwa i od motoryzacji. A że po Małyszo oraz Kubicomanii fachowcami w tych dziedzinach jest większość Polaków, kwestia występu „Orła z Wisły” w wyścigu dla pozytywnie zakręconych trafiła na ulicę. To i ja się nią zajmę.
Przyznaję się bez bicia, że jak usłyszałem o planach naszego czempiona, pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy była taka, że oszalał. Aby zmagać się z piaskiem, upałem i pułapkami będącymi wytworem matki natury, w dodatku prowadząc w tym samym czasie auto, trzeba być herosem nad herosami. Nie tacy kozacy próby te kończyli śmiercią. Tymczasem Adamowi Małyszowi, któremu z pewnością nie sposób odmówić odwagi, można jednak zarzucić zbyt ubogie doświadczenie rajdowca – łagodnie to ujmując. Od razu na myśl przyszedł mi przypadek Kubicy wsiadającego do samochodu rajdowego zamiast bolidu. Skutki wszyscy znamy. Z drugiej strony, jak zabronić komuś realizacji pasji? Tym bardziej, jeśli jest na emeryturze jako skoczek. Nie wolno. Chce jechać w brudzie, pyle i kurzu, zdany tylko na partnera i nieustannie psujący się samochód – proszę uprzejmie. Przecież to niejako powrót to idei znanych nam niemal wyłącznie z historii sportu, do ery, gdy nie znano tej mechanicznej specjalizacji. Przypadki startu w różnych dyscyplinach były na porządku dziennym. Może więc tego naszego Orła trzeba wspierać i chwalić, a nie zastanawiać się – czy w ogóle powinien brać udział w tym wyścigu dla szaleńców?
Czekając na koniec Rajdu Dakar, który paradoksalnie metę ma w Limie, będę trzymał kciuki. Za Krzysztofa Hołowczyca, by osiągnął w końcu sukces po dwóch piątych miejscach w latach ubiegłych, za Adama zaś, by dotarł cały i zdrowy do końca morderczego maratonu. A jeśli ktoś jest wciąż przeciwny, może dotrze do niego argumentacja mojej mamy – zawsze w zimie marzł więc teraz czas, by się wygrzał. Prawda, że nieskomplikowane, banalne wręcz wyjaśnienie? Czyli takie, jaki zawsze był nasz mistrz. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-01-16
/ Merci Natii
|
Mój plan zrobienia dwóch lat edukacji w rok, aby szybciej dotrzeć na studia doktoranckie nabiera realnego kształtu. Wygląda na to, że ścieżka kariery zawodowej, którą sobie wyznaczyłem nie jest aż tak kręta. Po dwóch dniach spędzonych na uczelni, pomimo zmęczenia, za delikatną sugestią Natalii udaliśmy się na wieczorną niedzielną mszę, aby podziękować za wszystko i nabrać sił na przyszłość. Bardzo tego potrzebowałem. Dziękuję Natii, buziaki:))) |
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-01-16
/ Odezwa do Świętego Mikołaja
|
Skoro już piszę te prace na zaliczenie, niech ujrzą one światło dzienne:))))))))))))))
--------------------------------------------------------
Odezwa do Świętego Mikołaja
Nie wiem, czy jest prawdziwy, czy to tylko wytwór dziecięcej wyobraźni, ale spróbować na pewno nie zaszkodzi. Bo jeśli go nie ma, najwyżej obejdę się smakiem. Ale co wtedy, gdy okaże się, że istnieje? Żal by było niewykorzystanej szansy. I tak oto egoizm wygrywa z rozsądkiem. A i potrzeb wiele. Decyzja zapadła, należy w końcu napisać list do Świętego Mikołaja.
Wypada zacząć od spraw zdrowotnych, bo te zawsze są w cenie. Żeby nie było gorzej – mawiała moja babcia. A rad starszych trzeba słuchać, więc i ja o to proszę, zarówno dla mnie, jak i moich bliskich. Dobrze byłoby mieć u boku kochającą, piękną, mądrą i inteligentną kobietę. Wyrozumiałą, gdy zbliża się mecz, szczególnie wyjazdowy. Ciągnie do tego sportu, oj ciągnie. A przecież są sprawy ważniejsze. Przydałaby się kasa, czyli stabilna, przyjemna i dobrze płatna praca. Wtedy łatwiej o wygodny środek komunikacji na spotkania rozgrywane poza Wrocławiem. Ups. Ciągle do tego sportu kierują się myśli. Trudno się powstrzymać, jakby nie było spraw ważniejszych. Takich, jak zasłużony urlop w ciepłych krajach. Byle nie w maju, bo na ten miesiąc szykuje się feta z okazji drugiego w historii mistrzostwa Polski zdobytego przez wrocławski Śląsk. Tak a propos, tu prośba do Mikołaja, by zwyczajnie nie przeszkadzał naszym piłkarzom, gdyż z trenerem Lenczykiem i fartem, jaki od początku towarzyszy naszym zawodnikom, złoto wydaje się być nadzwyczaj realne. Na wczasy nie wypada jechać też w czerwcu. Tym bardziej, gdy wylosowało się 10 biletów na Euro. A skoro jestem już przy mistrzostwach Europy, to tu Święty Mikołaj bardzo się przyda. Bo tylko cud może sprawić, że z tej wieży Babel zrodzi się drużyna zdolna powalczyć o wyjście z grupy.
Czerwonego dobrodzieja chciałem też prosić o pomyślność i uśmiech na twarzy. Substytutem tych dóbr mogą być jednak medale Polaków na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. One z pewnością wynagrodzą mi wszelkie troski. I na koniec poproszę, by Stowarzyszenie Klub Kibiców Niepełnosprawnych wciąż w takim tempie przełamywało bariery i otwierało zamknięte ludzkie głowy. A miało nie być o sporcie…
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2012-01-01
/ Stadion
|
Nareszcie ktoś dostrzegł to, o czym od 3 lat nieustannie mówię na konferencjach, spotkaniach, uczelni, itd.: cyt. za Jerzy Sawka:
"Stadion jest. Stoi. Mnie osobiście przekonują argumenty Michaela Brilla (szefa firmy SMG, operatora stadionu), że to nie jest instytucja, która musi zarabiać pieniądze, bo to inwestycja w jakość życia miasta. Tak jak dworzec kolejowy nie generuje przychodów, a jest nieodzowny dla funkcjonowania miejskiej struktury."
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-12-31
/ Słowo na Nowy Rok
|
Mijający rok był bez wątpienia bardzo udany dla Stowarzyszenia Klub Kibiców Niepełnosprawnych. I nie mam tu bynajmniej na myśli nagród, którym zostaliśmy wyróżnieni w grudniu. Bliżej mi do stwierdzenia, że kwintesencją naszych tegorocznych działań jest liczba 230, z którą ja osobiście będę kojarzył 2011 rok. 230 osób niepełnosprawnych i opiekunów, którzy zasiedli na trybunach naszego stadionu podczas meczu Śląsk-Wisła robi wrażenie i najkrócej to ujmując pokazało, że było warto. A jeśli dodać do tego, że spora część tych osób to wspierająca się grupa przyjaciół gotowych pójść za sobą w ogień, radość z prowadzenia KKN przeradza się w dumę i zaszczyt. Tej wartości nikt nam już nie odbierze, więc dbajmy o nią szczególnie. Dzięki niej m.in. zarówno ja, jak i pozostali przedstawiciele Władz Stowarzyszenia mieli siłę do działania. Bardzo Wam wszystkim za to dziękuję. Przepraszam jednocześnie, jeśli w niektórych sytuacjach górę brały emocje, przez które ktoś poczuł się dotknięty. Starałem się zawsze kierować się dobrem większości, nie zapominając przy tym o jednostkach, co nie jest zadaniem łatwym. Wybaczcie więc wszystkie potknięcia. Mam nadzieję, że Nowy Rok będzie od nich wolny.
Już wkrótce ukaże się szczegółowa analiza pierwszego roku naszego funkcjonowania jako samodzielnej organizacji. Może więc z okazji nadchodzącego Nowego Roku dosłownie w kilku hasłach podsumuję ten upływający…
Rejestracja i założenie KKN, niemal 20 wyjazdów na imprezy sportowe, 4 zrealizowane projekty, wicemistrzostwo Polski dla Śląska, kilka tysięcy przejechanych kilometrów, reaktywacja koszykarskiego Śląska, interwencja na konferencji Wojewody, gdy ten zamykał nasz stadion, przeprowadzka na nowy stadion, 2 kampanie informacyjne, wyjazd delegacji KKN do Londynu, udział Śląska w europejskich pucharach, wiosenny piknik integracyjny z Wiślakami, 2 konferencje, podjęcie współpracy z Integracją, kilkanaście interwencji w różnych sprawach, zaproszenie do Sali Kongresowej na Wielką Galę Integracji, na której Śląsk Wrocław został uhonorowany Medalem Przyjaciół Integracji, 2 Certyfikaty „Wrocław bez barier” (dla KKN i Śląska), udział w Igrzyskach Polonijnych, grupa oddanych wolontariuszy i w końcu wspomniane 230 osób z niepełnosprawnością na meczu Śląsk-Wisła... To tylko niektóre tegoroczne sprawy związane z KKN. Szanowni Państwo, oto w skrócie nasz Klub Kibiców Niepełnosprawnych Anno Domini 2011!!!
Bardzo trafne podsumowanie działań KKN-u zawarte zostało w tekście Michała Karbowiaka w świątecznym wydaniu Gazety Wyborczej. Oto link: www.kkn.wroclaw.pl/pdf/Jestesmy-zawsze-tam-gdzie-nasz-Slask-Wroclaw-gra.pdf
Na zakończenie życzę Wam wszystkim w Nowym Roku:
• siły i determinacji w pokonywaniu własnych słabości,
• abyście zawsze potrafili się dzielić szczęściem z innymi,
• zdrowia i pomyślności,
• realizacji celów i spełnienia marzeń,
• kolejnych kilku tysięcy wspólnie przejechanych kilometrów
• oraz tego, żebyśmy w co najmniej tym samym gronie przyjaciół spotkali się pod koniec 2012 roku.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-12-26
/ Koniec Świąt
|
Chyba nigdy tak bardzo nie cieszyłem się z tego, że kończą się Święta. Choc, żeby nie było, bardzo je lubię:))) "Oj Pari, Pari" |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-12-10
/ Sobota
|
O środowej Wielkiej Gali Integracji napiszę już wkrótce. A jest o czym pisac, oj jest. Będzie też o „Tygodniu bez barier”. A już dziś uroczyste rozdanie stypendiów dla biednych dzieciaków. To jeden z najpiękniejszych projektów Urzędu Marszałkowskiego. Jako członek Wojewódzkiej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych jestem wzruszony tym przedsięwzięciem. A po uroczystości – wyjazd do Zielonej Góry, czyli „KKN on tour”. Zastal-Śląsk! |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-12-09
/ Zamach na orła
|
Skoro już piszę te prace na zaliczenie, niech ujrzą one światło dzienne:))))))))))))))
--------------------------
"Zamach na orła"
Gdzie jest orzeł? – pytali retorycznie kibice zgromadzeni na nowym wrocławskim stadionie podczas meczu Polska-Włochy. Równie dużym powodzeniem cieszyło się najbardziej popularne wśród futbolowych fanów hasło – „Jebać PZPN”. A wszystko przez nieprzemyślaną , idiotyczną wręcz decyzję o likwidacji orzełka z koszulek, w których gra piłkarska reprezentacja naszego kraju. Aby wydarzenie bezprecedensowe w historii polskiej piłki nie przeszło bez echa, zadbano o idealnie dobrany termin na wyfrunięcie drapieżnego symbolu z trykotów biało-czerwonych. 11 listopada, Święto Niepodległości. Trzeba przyznać, że marketing Polskiego Związku Piłki Nożnej lepiej trafić nie mógł. O zmianach dowiedział się w zasadzie każdy, kto ma telewizor. Rozgłos to jednak tylko jeden składnik budowania pozytywnego PR-u. Ważniejszym elementem jest barwa owej popularności. Bez wątpienia w tym przypadku dominowała czerń, symbol żałoby, oburzenia i zupełnego braku rozsądku.
Zniknięcie herbu na rzecz nowoczesnego logotypu zbulwersowało niemal wszystkich Polaków. Gorzej, że presji poddani zostali ci, od których oczekuje się rzetelności i trzeźwej oceny zdarzenia – komentatorzy. Zamiast tego pojawiły się manipulacje rodem z PRL-u. W czasie transmisji Dariusz Szpakowski wraz z kolegą jako jedyni nie słyszeli zapytania publiczności: „Gdzie jest orzeł?”. Powróciły wspomnienia z hiszpańskiego mundialu w 1982 roku, podczas którego ukrywano przed oczami telewidzów transparent Solidarności. Tyle, że wtedy kazała władza. A teraz? Od czego do jasnej cholery jest komentator? Czy nie od tego, by podjąć problem? Na samym stadionie w rolę cenzora wcielił się z kolei spiker, który powinien reagować i zagłuszać wyłącznie wtedy, gdy z trybun słychać wulgaryzmy.
Odpowiedzią piłkarskich kibiców na działania PZPN-u była frekwencja na kolejnym meczu reprezentacji, cztery dni później w Poznaniu. Podczas spotkania Polska-Węgry można było zrobić przegląd napisów na krzesełkach i oddać się idealnej niemal ciszy. Pół roku przed Euro fani kopanej powiedzieli – dość! Latę i spółkę czekało jednak jeszcze gorsze wyzwanie. Otóż głos w sprawie zabrali premier i prezydent. Losy nowego logotypu stały się w tym momencie przesądzone. Pozostał niesmak i ogromny głaz dorzucony do ogródka z napisem „chybione decyzje Grzesia”. Najgorsze, że w tymże ogrodzie są już wyłącznie kamienie. Trwa wyschła już dawno, tak więc na zielony kolor oznajmiający nadzieję nie ma co liczyć. Najwyższy czas pod ten mozolnie budowany kamieniołom podłożyć ładunek wybuchowy. Może wtedy wyrosną kwiaty…
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-12-04
/ Certyfikat "Wrocław bez barier"
|
„Tydzień bez barier” trwa. Mnóstwo spotkań, konferencji i imprez. Powód kumulacji? Światowy dzień osób niepełnosprawnych.
Tak więc czwartek spędziłem głównie w drodze do i z Warszawy, gdzie wraz z delegacją KKN uczestniczyliśmy w konferencji zorganizowanej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Odbyła się ona w siedzibie Polskiego Kompleksu Olimpijskiego. Dotyczyła ruch kibicowskiego w kontekście Euro2012 i po tym turnieju. Podczas konferencji przedstawiliśmy nasze działania, a także plany na przyszłość. Przedstawiliśmy też kilka propozycji rozwiązań, nie tylko dla kibiców niepełnosprawnych. Ogólnie warto było tam pojechać, choć podróż rozkopaną krajową ósemką nie należy do przyjemności. Tym bardziej jeśli kolejny dzień trzeba spędzić na następnych konferencjach.
Pierwsza rozpoczęła się w piątek o godz. 9:00 i była poświęcona edukacji osób niepełnosprawnych. W rolę organizatorów wcielili się Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz i Rzecznik Praw Obywatelskich Irena Lipowicz. Nie temat konferencji jednak zachęcił mnie do odwiedzin Centrum Konferencyjnego przy Hali Stulecia, choć poruszane zagadnienia są niezwykle ciekawe. Głównym powodem było wręczanie certyfikatów „Wrocław bez barier”. Cztery kategorie, więc i cztery wyróżnienia. Sam jeszcze nie mogę uwierzyć, że jeden z certyfikatów przypadł mojej skromnej osobie. Nie mam pewności, czy na pewno sobie na nią zasłużyłem. Wiem natomiast, że jestem z niej bardzo dumny. Certyfikat otrzymałem w kategorii integracja społeczna. Nie pamiętam, co dokładnie powiedziałem po otrzymaniu wyróżnienia z rąk wiceprezydenta, więc posłużę się doniesieniami medialnymi, a konkretnie stroną Śląska. Wyraziłem mniej więcej taki oto przekaz: – To nagroda dla wszystkich niepełnosprawnych, którzy chcą być na meczu swojej ukochanej drużyny, którzy po prostu chcą normalnie żyć. Na stadionie podczas ostatniego spotkania z Wisłą Kraków pojawiło się nas aż 230 osób, a jeszcze trzy lata temu na mecze Śląska przychodziły może ze cztery osoby niepełnosprawne. To najlepszy dowód, jak rozwinęło się nasze środowisko we Wrocławiu. Duża w tym zasługa pracowników klubu, którzy wielokrotnie udowodnili, że mają otwarte głowy i są wrażliwi na potrzeby osób niepełnosprawnych. Dziękuję im za to.
Niespodziewanie nie była to jedyna nagroda związana z działalnością Klubu Kibiców Niepełnosprawnych, bowiem certyfikat „Wrocław bez barier” w kategorii społeczna odpowiedzialność biznesu za wspieranie aktywności sportowej osób niepełnosprawnych otrzymał Śląsk Wrocław. – Ogromnie się cieszę z tego wyróżnienia. To pokazuje, że nasze działania dotyczące aktywizacji osób niepełnosprawnych idą w dobrym kierunku. Tej nagrody nie byłoby jednak, gdyby nie fantastyczni ludzie z Klubu Kibiców Niepełnosprawnych Śląska Wrocław, którzy swoim zapałem i zaangażowaniem zaraziły setki osób miłością do Śląska. Im dedykuję tę nagrodę – powiedział prezes klubu Piotr Waśniewski.
Po wręczeniu certyfikatów i udzieleniu kilku wywiadów czym prędzej udałem się na Kozanów, gdzie tego dnia organizowaliśmy naszą imprezę integracyjną. O tym jednak, w kolejnym wpisie.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-11-25
/ Tydzień bez barier
|
Wojewódzka Rada ds. Osób Niepełnosprawnych oraz Stowarzyszenie Klub Kibiców Niepełnosprawnych zapraszają na „TYDZIEŃ BEZ BARIER”, corocznie organizowany przez KKN i Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. Jest on związany z obchodami Światowego Międzynarodowego Dnia Osób Niepełnosprawnych przypadającego na 3 grudnia. Kulminacją będzie Impreza Integracyjna, która rozpocznie się 2 grudnia 2011 roku o godz. 15:30 w nowo otwartym Wrocławskim Domu Kultury Anima przy ulicy Pilczyckiej 47.
Szczegółowy program „Tygodnia bez barier”:
• 25 listopada (piątek), godz. 20:30 – mecz przyjaźni Śląsk–Wisła z udziałem 230 kibiców niepełnosprawnych (w tym 32 z Krakowa). Po meczu wspólna biesiada w Bahama Cafe (obok Astry w pobliżu przystanku autobusowego Astra);
• 26 listopada (sobota), godz. 11:00 – konferencja Dolnośląskiego Instytutu Doradczego w związku z zakończeniem projektu “Integracja od Przedszkola – III edycja”. Sektor 3, ul. Legnicka 65, Wrocław (sala konferencyjna I piętro);
• 26 listopada (sobota), od godz. 9:00 – Gar Dance Cup 2011, Integracyjny Turniej Tańca Towarzyskiego z udziałem par tańczących na wózkach inwalidzkich. Hala Sportowa Uniwersytetu Przyrodniczego, Wrocław – ul. Chełmońskiego 43;
• 1 grudnia (czwartek), Warszawa – Wystąpienie delegacji KKN podczas konferencji „Projekty współpracy z kibicami jako instrument dialogu ze środowiskiem kibiców przed i po UEFA EURO 2012™”, organizowanej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki we współpracy z PL.2012 Spółka z o.o. oraz PKOL;
• 2 grudnia, godz. 9:00 – Konferencja „Równe szanse w dostępie do edukacji osób z niepełnosprawnością”. Regionalne Centrum Turystyki Biznesowej, Hala Stulecia, ul. Wystawowa 1, Wrocław;
• 2 grudnia, godz. 15:30 – Impreza Integracyjna w ramach „Tygodnia bez barier”, z udziałem koszykarzy Śląska Wrocław i innych znanych wrocławskich sportowców. W programie imprezy znajdzie się również konferencja „działania dolnośląskich organizacji pozarządowych na rzecz pomocy i aktywizacji osób z niepełnosprawnością w 2011 roku”;
• 3 grudnia, godz. 11:00 – Eucharystia i uroczystość z okazji Światowego Dnia Osób Niepełnosprawnych. Katedra Wrocławska p.w. św. Jana Chrzciciela oraz Aula Papieskiego Wydziału Teologicznego;
• 3-4 grudnia – Dni Integracji w Wałbrzychu w ramach projektu Dolnośląskie Spotkania "Inkluzja przez Sztukę", imprezę współorganizuje Fundacja „Promyk Słońca”. Zespół Szkół z Oddziałami Integracyjnymi w Wałbrzychu, ul. Palisadowa 48:
Pierwszy dzień: 3 grudnia Festiwal Piosenki, od godz. 10:00
Drugi dzień: 4 grudnia – Dzień Sportu, od godz. 9:00;
• 3-4 grudnia, od godz. 10:00 – IV Międzynarodowy Integracyjny Turniej Piłki Siatkowej zorganizowany przez Kaczawski Klub Siatkarski "REN-BUT". Hala Sportowa „Tęcza” ul. Wilcza 43 w Złotoryi;
• 4 grudnia – Mikołajkowe Spotkanie Marszałka Radosława Mołonia z Małymi Mieszkańcami Ośrodków w Świebodzicach, Wierzbicach i Jaszkotlu oraz Domu Małego Dziecka w Jaworze;
• 7 grudnia (środa), Warszawa – Wielka Gala Integracji, w której weźmie udział delegacja KKN oraz Śląska Wrocław. Podczas Gali Śląskowi Wrocław zostanie wręczona honorowa nagroda za działalność na rzecz integracji społecznej oraz poprawy warunków życia osób z niepełnosprawnością w Polsce.
Po 7 grudnia odbędzie się kilka innych imprez dla osób z niepełnosprawnością, o których poinformujemy w oddzielnym komunikacie na początku grudnia.
Serdecznie zapraszamy do aktywnego uczestnictwa w obchodach „Tygodnia bez barier”. Te wszystkie imprezy zorganizowane są przecież dla Was. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-22
/ Joanna Mucha ministrem sportu czyli o co chodzi?
|
Od ubiegłego piątku mamy w Polsce nowy rząd. Początkowo zamierzałem nie ustosunkowywać się do wybrańców premiera. Do polityki należy bowiem podchodzić z dystansem. Poza tym to życie zweryfikuje nominacje na szefów resortów. Jednak jako człowiek związany ze sportem muszę odnieść się do wyboru ministra sportu. Do zabrania głosu w tej kwestii przekonałem się ostatecznie po wystąpieniu jednego z wykładowców podczas ostatniego zjazdu DSW. Okazało się, że mamy z doktorem, którego bardzo szanuję dokładnie to samo zdanie i identyczną argumentację wątpliwości dotyczących wyboru Pani Muchy na to stanowisko. Do sedna.
Gdy pierwszy raz usłyszałem, kto został ministrem sportu, myślałem, że to żart. Spodziewałem się Schetyny, Koseckiego, Marczułajtis, Blanika… Ale przede wszystkim Pana Zbigniewa Pacelta – fachowca, który na sporcie zna się jak mało kto – olimpijczyk, trener, wieloletni działacz. Spodziewałem się jeszcze kilku innych kandydatur, tylko nie Pani Muchy. Jest ładna, wydaje się być mądra, ale żeby od razu ministrem sportu – dziedziny, w której panuje wyjątkowe gnojowisko na najwyższych szczeblach. Pierwszy przykład z brzegu – PZPN. Czym kierował się Tusk wybierając Muchę na to stanowisko, nie wiem. Czary goryczy przelała argumentacja szefa rady ministrów, która rozłożyła mnie na łopatki, a może nawet rzuciła na ippon. Otóż według premiera Pani Mucha jest po pierwsze inteligentna. Wow!!! Niesamowite. Na miłość Boską, a kto powinien być ministrem? Debil? Cóż to w ogóle jest za argument. Kolejny – zna angielski. No nie do wiary. Doprawdy, jest w Europie minister, który nie zna? Dalej – komunikatywna jest ta nasza nowa minister. Na Boga, a jaki miałby być szef resortu? Zamknięty w sobie? Cichociemny? Z depresją wypisaną na twarzy? Niedostępny? I wreszcie ostatni koronny argument – uprawiała karate. W tym miejscu ogłosiłem kapitulację. No w mordę jeża. Aż się zainteresowałem, bo może przegapiłem fakt udziału Muchy w Igrzyskach Olimpijskich, czy choćby turnieju powiatowym – to akurat bardzo prawdopodobne. Poszperałem więc w biografii i znalazłem. Otóż urocza Pani minister uczęszczała na… zajęcia rekreacyjne. Moje koleżanki mówią na to zumba, fitness lub joga…
Tak oto mamy ministra spełniającego wszystkie warunki postawione przez premiera. Pojawia się pytanie, czy głównym argumentem wyboru ministra obrony narodowej było to, że w dzieciństwie grał w karcianą grę, tzw. „wojnę”, ministra zdrowia, bo był kiedyś u lekarza, a ministra infrastruktury z powodu przejechania się autostradą tudzież koleją? Bo to, że wszyscy są inteligentni i znają angielski jest jasne jak słońce. Kto inny ma prawo zasiadać w rządzie 40-milionowego Państwa? Tyle, że kandydatów spełniających te warunki osobiście znam przynajmniej kilkudziesięciu.
A co ze sportem i sprawami z nim związanymi??? Co z przeglądem działalności związków sportowych? Co ze szkoleniem młodzieży? Co z walką z patologiami? Czy poradzi sobie z tym urocza doktor ekonomii? Mam poważne wątpliwości. Chyba, że premier kieruje się zasadą – jakoś to będzie. Szkoda…
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-20
/ Śląsk wciąż liderem
|
Po meczu w Białymstoku, czyli rozegraniu przedostatniej kolejki rundy jesiennej nie ma już co ukrywać – Śląsk walczy o mistrza i najwyższy czas zacząć się z tematem mierzyć. Szeroka wyrównana kadra, coraz lepszy styl i rywale regularnie gubiący punkty. 10 oczek przewagi nad Lechem i Wisłą oddaje szansę, przed jaką stanęli Wrocławianie. Do końca roku jeszcze 3 kolejki (w tym 2 wiosenne ). 5 zdobytych punktów mocno by pozycję Śląska wzmocniło. No cóż, trzymamy kciuki. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-18
/ Orzeł
|
Fragment artykułu na Interia.pl
„… Smutne było i to, że 11 listopada widzom przed telewizorami zafundowano powtórkę klimatu rodem ze stanu wojennego. Dariusz Szpakowski wespół z kolegą udawali, że nie widzą tego, co dzieje się na stadionie. Na początku złożyli deklaracje, że nie będą zajmować się sprawą Orła i nałożyli opaski na oczy, a do uszu wetknęli sobie stopery. Nie słyszeli okrzyków kilkudziesięciu tysięcy ludzi: "Gdzie jest Orzeł?". Gdyby w trakcie meczu na boisko wbiegł byk w koszulce z Orłem też by tego programowo nie odnotowali. Zupełnie jak onegdaj w Hiszpanii na mistrzostwach świata, gdzie udawali, że nie widzą transparentów "Solidarności". Wtedy istniało jakieś wytłumaczenie. Musieli. Ale dziś? W imię czego zagipsowali sobie usta? Kto im kazał? Po co sprawozdawcy są na stadionie? Między innymi po to, żeby poinformować telewidzów, o tym co się dzieje poza zasięgiem kamer...
Drugim aktem był mecz z Węgrami zbojkotowany właściwie przez kibiców. Pustki na stadionie. Przerażenie działaczy. Już wiadomo, że pucz się nie udał. Zamach na Orła nie ma szans. Nie napełni kasy. A więc należy zweryfikować, dostosować poglądy do zaistniałej sytuacji. I o to nagle Szpakowski z oburzeniem informuje nas: "Nie będzie dobrze, dopóki nie wrócą kibice, a kibice nie wrócą, dopóki nie wróci Orzeł". Szkoda, że nie wpadł na taki komentarz, cztery dni wcześniej. Nawróceni po czasie. Zawsze na czele pochodu, jak obywatel Piszczyk w "Zezowatym szczęściu".
………..
A jeszcze lepiej... mam takie marzenie. Gdyby na meczu z Włochami, któryś z naszych piłkarzy wyciągnął z rękawa Orła i przypiął go sobie agrafką w miejscu sławetnego logo... Ach byłby bohaterem.”
autor: Jan Grzegorczyk |
|
Komentarzy:
1
|
|
2011-11-17
/ Zbudowany
|
Niezwykle cenne doświadczenie zdobyłem dziś podczas zajęć z grupą młodych ludzi uczestniczących w projekcie realizowanym przez CIS. Asia zorganizowała mini konferencję podczas której poddany zostałem gradowi pytań – o KKN, o mnie, moje życie i o wiele przedsięwzięć, w których uczestniczę. Zdumiewające, z jakim zaangażowaniem Ci ludzie podeszli do sprawy. Budujące. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-15
/ Prestiżowa nagroda dla Śląska
|
Jest mi niezwykle miło poinformować, że Śląsk Wrocław otrzymał honorową nagrodę za działalność na rzecz integracji społecznej oraz poprawy warunków życia osób z niepełnosprawnością w Polsce. To jedna z najbardziej prestiżowych nagród za przeciwdziałanie izolacji i wykluczeniu społecznemu osób z niepełnosprawnością w naszym kraju. Wraz z całym Stowarzyszeniem „Klub Kibiców Niepełnosprawnych” serdecznie gratulujemy nie tyle samej nagrody, co otwartych głów i wrażliwych serc pracowników wrocławskiego klubu. Jesteśmy dumni, że nagroda, którą po raz pierwszy w historii wyróżniono klub sportowy trafiła właśnie do Śląska Wrocław. Uzasadnienie takiego wyboru Kapituły Medalu Przyjaciel Integracji najlepiej oddają słowa prezesa Stowarzyszenia Integracja Piotra Pawłowskiego, przytoczone w poniższym oświadczeniu.
Oto treść oświadczenia Śląska Wrocław:
Kapituła Medalu Przyjaciel Integracji przyznała Śląskowi Wrocław honorową nagrodę za działalność na rzecz integracji społecznej oraz poprawy warunków życia osób z niepełnosprawnością w Polsce.
- Kapituła Medalu w tegorocznej edycji wyróżniła WKS Śląsk Wrocław SA za niecodzienną wrażliwość na niepełnosprawność, jaką ujawniają Państwo poprzez swoje działania włączające osoby z niepełnosprawnością do aktywnego uprawiania sportu, ale też stwarzając możliwość uczestnictwa w wydarzeniach sportowych. Dzięki Waszej inspiracji i pomocy powstało Stowarzyszenie Klub Kibiców Niepełnosprawnych Śląska Wrocław, aby wspierać piłkarzy zielono-biało-czerwonych, ale także zachęcać nasze środowisko do aktywności. Bardziej przekonującego i uskrzydlającego przykładu w naszym kraju nie ma - napisał w liście skierowanym do Śląska Wrocław prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji Piotr Pawłowski.
Klub Kibiców Niepełnosprawnych Śląska Wrocław powstał dokładnie trzy lata temu. Początkowo działał w strukturach Śląska, następnie przekształcając się w Stowarzyszenie zyskał osobowość prawną. Kierowany od początku działalności przez Pawła Parusa KKN to pierwsza i najbardziej prężna tego typu inicjatywa w kraju. Kibice zrzeszeni w KKN nie tylko z trybun kibicują Śląskowi podczas meczów rozgrywanych we Wrocławiu i na wyjeździe, ale także tworzą projekty finansowane ze środków Unii Europejskiej, których podstawowym celem jest aktywizacja społeczna kibiców niepełnosprawnych poprzez sport i rekreację.
Wręczenie Medalu Przyjaciel Integracji nastąpi podczas XVII Wielkiej Gali Integracji, która odbędzie się 7 grudnia w Sali Kongresowej w Warszawie.
Źródło: www.slaskwroclaw.pl |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-11
/ Orzeł biały
|
11 listopada, święto Niepodległości, a przy okazji mecz Polska-Włochy. Świetna okazja, by zademonstrować patriotyzm, miłość do ojczyzny, flagi i godła. Tymczasem PZPN tuż przed meczem postanowił zrobić nam wszystkim niespodziankę – otóż z koszulki reprezentantów ukradł orzełka i zastąpił… no właśnie czym? Ciekawy jestem reakcji publiczności zgromadzonej dziś na stadionie.
Dla mnie to skandal. I nie dociera do mnie argument, że inne reprezentacje na koszulkach godła nie mają. Inne kraje nie doświadczyły tylu historycznych ciosów, co my. Nie przeżyły tylu upokorzeń. Czary goryczy dolewa fakt, że piłkarzy reprezentacji Polski znakiem tym firmować będą instytucję kojarzoną z rozpustą, korupcją i kolesiostwem. Nasuwa mi się pytanie – kto kieruje marketingiem PZPN-u? Koziołek Matołek? |
|
Komentarzy:
2
|
|
2011-11-11
/ Po zwycięstwie nad Zagłębiem
|
Pojechać na wyjazd Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław i przywieźć zwycięstwo 5:1 – bezcenne. W dodatku tak liczną, zgraną i świetnie zorganizowaną grupą. Relacja z wyjazdu w linku poniżej:
www.kkn.wroclaw.pl/wydarzenia41lubin.html
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-11
/ Po konferencji i obchodach III-lecia KKN
|
Wtorkowa konferencja „Sport jako droga do aktywizacji osób niepełnosprawnych” oraz obchody III lecia KKN zorganizowane przez Stowarzyszenie Klub Kibiców Niepełnosprawnych przyszły do historii. O tym, czy impreza przypadła do gustu zgromadzonym, powinni wypowiedzieć się sami zaproszeni uczestnicy. Według mnie temat mało promowany, a niezwykle istotny. Na spotkanie przyszło w sumie 108 osób. Obszerna relacja z konferencji już wkrótce na stronie www.kkn.wroclaw.pl.
Obchody III-lecia KKN swoją obecnością zaszczycili Dariusz Dziekanowski, Marian Keleman, Christian Diaz oraz trener Paweł Barylski. W prezencie od Śląska dostaliśmy srebrny medal mistrzostw Polski w przepięknej oprawie. Na koniec wszyscy udali się na uroczysty poczęstunek. Ci, którzy nie śpieszyli się do pracy na następny dzień, świętowanie przeciągnęli do późnych godzin nocnych.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-11-02
/ Konferencja i 3-lecie KKN-u
|
8 listopada 2011 roku (wtorek) o godz. 17-tej odbędzie się spotkanie integracyjne połączone z obchodami 3-lecia powstania Klubu Kibiców Niepełnosprawnych. Głównym tematem spotkania będzie rola sportu w aktywizacji osób niepełnosprawnych. W Sali Konferencyjnej Sektora 3 przy ulicy Legnickiej 65 pojawią się członkowie Stowarzyszenia KKN, przyjaciele naszej organizacji, przedstawiciele miasta i województwa oraz innych organizacji pozarządowych. Na spotkanie zaproszeni zostali również goście specjalni. Mile widziani będą wszyscy Ci, którzy chcą posłuchać o aktywizacji osób niepełnosprawnych poprzez sport oraz o naszej 3-letniej działalności. Zapraszamy serdecznie przedstawicieli mediów.
Podczas spotkania będzie funkcjonował specjalnie przygotowany na tę okazję catering.
Szczegóły dojazdu do sektora 3 można znaleźć pod poniższym linkiem:
http://sektor3.wroclaw.pl/miasto/kontakt/
Szczegółowy plan konferencji pojawi się na stronie www.kkn.wroclaw.pl już jutro.
Uprzejmie prosimy o potwierdzanie obecności mailowo (pparus@interia.pl) lub telefonicznie (tel. 603 765 771). |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-10-30
/ Nowa era
|
Nikt nie wie, jak to dalej będzie z tą frekwencją. Zapewne duża część ludzi przyszła na mecz Śląsk-Lechia spojrzeć i odnotować fakt obecności na stadionie. Jaka by jednak nie była przyszłość stadionu na Pilczycach, 43 tysięcy kupionych w spartańskich warunkach biletów imponuje. Choćby z tego powodu, że chciało się tym ludziom stać w kilkugodzinnych kolejkach. Bez wątpienia staliśmy się świadkami przejścia Śląska do nowej ery. Piękny stadion, drużyna na pierwszym miejscu w tabeli. Sen trwa. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-10-22
/ Pożegnanie z Oporowską
|
Dziś ostatni mecz na Oporowskiej 62. Od najbliższego piątku Śląsk przenosi się na nowy stadion na Pilczycach. Czas rozpocząć nowy rozdział w historii wrocławskiego klubu. W pamięci pozostaną jednak wspomnienia, których nic nie wymaże. Piosenka „Kwiaty dla Śląska” puszczana przed każdym meczem w latach 80-tych, pierwszy mecz na którym byłem, czyli Śląsk – ŁKS w 1987 roku, pociągi jadące nasypem, które miały być zapowiedzią strzelanych goli, spadek i gra w III lidze, powstanie KKN-u – to tylko nieliczne wydarzenia, które utkwiły mi w pamięci. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-10-22
/ Resume tygodnia
|
Ufff, to był wyjątkowo pracowity tydzień.
Zaczął się od publikacji naszego apelu (w jego sporządzeniu uczestniczył też Kuba), który dotyczył problemów, na jakie natrafili kibice niepełnosprawni KKN podczas wyjazdu do Bełchatowa. Nie przypuszczałem, że apel trafi do „Faktu”, Wirtualnej Polski, i przede wszystkim do Teleexpressu, Panoramy i głównego wydania „Wiadomości” oraz kilku komercyjnych stacji radiowych. Trochę treść tego apelu została zniekształcona, w związku z czym jutro wydamy oficjalne oświadczenie w tej kwestii.
Wtorek to przede wszystkim konferencja prasowa w Urzędzie Marszałkowskim dotycząca projektu „Sprawny uczeń” – kapitalnej idei urzędników, a także przedstawienie Wojewódzkiej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych, której mam zaszczyt być przewodniczącym. Myślę, że wkrótce wiele o tej radzie usłyszycie. Wiele dobrego, mam nadzieję.
W środę czas spędziliśmy głównie w pociągu (ja i delegacja KKN). Pojechaliśmy do Warszawy, by spotkać się na konferencji zorganizowanej przez Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji, związanej z osobami niepełnosprawnymi i ich uczestnictwie w turnieju Euro 2012. Jeżeli czas na to pozwoli wkrótce sporządzimy notatkę z tego spotkania.
W czwartek kolejna konferencja – „Modern Football a świat kibiców”, zorganizowana przez Projekt Kibice Razem. W ArtHotelu można było wysłuchać świetnych wystąpień prelegentów, którzy opowiadali o kierunku rozwoju piłki nożnej i miejsca zagorzałych fanów w nowoczesnym futbolu. Więcej o konferencji na stronie Kibice Razem --->
slaskwroclaw.kibice-razem.pl/index.php
Piątek to nadrabianie zaległości i plan pracy na kolejne dni ustalony wspólnie z Główną Księgową KKN – Madzią, którą serdecznie pozdrawiam. Swoją drogą, nie wiedziałem, że księgowe mają taki dobry gust muzyczny:))) hi hi
A dziś – pożegnanie Oporowskiej 62 podczas meczu z Podbeskidziem.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-10-17
/ Delegat czy kat?
|
Ekstraklasa SA
Ul. Wybrzeże Gdyńskie 6d
01-531 Warszawa
Polski Związek Piłki Nożnej
ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. 7
02-366 Warszawa
Organizacje działające na rzecz polskiej piłki nożnej
oraz osób niepełnosprawnych
Szanowni Państwo,
28 października minie trzecia rocznica powstania Klubu Kibiców Niepełnosprawnych – pierwszej tego typu organizacji w Polsce. Od samego początku głównym celem tego Stowarzyszenia jest aktywizacja społeczna osób niepełnosprawnych poprzez udział w imprezach sportowych odbywających się na terenie całego kraju. Współpraca z władzami samorządowymi pozwoliła na realizację kilku projektów skierowanych w stronę osób z niepełnosprawnością, dzięki czemu ludzie ci zaczęli coraz tłumniej odwiedzać polskie stadiony, również podczas meczów wyjazdowych. Ponad 20 wyjazdów zorganizowanych przez KKN pozwoliło nawiązać kontakty z klubami Ekstraklasy oraz kibicami niepełnosprawnymi z innych miast. Współpraca z CAFE (Centre for Access to Football in Europe) – organizacją założoną przez UEFA, której celem jest zapewnienie równego dostępu do piłki nożnej w Europie, zaowocowała kolejnymi akcjami skierowanymi do polskich kibiców niepełnosprawnych. Organizacja regularnych wyjazdów jest nowatorską inicjatywą w Polsce, mającą połączyć sport, z podróżowaniem i zwiedzaniem kraju. Dzięki niej osoby z niepełnosprawnością zamiast siedzieć bezczynnie w domu lub ośrodkach pomocy społecznej mogą uczestniczyć w czymś niezwykłym. Mogą nawiązać nowe kontakty, spędzić czas w towarzystwie przyjaciół, porozmawiać o swoich codziennych problemach, ale przede wszystkich wspierać swój ukochany klub.
15 października 2011 roku odbył się mecz Ekstraklasy GKS Bełchatów – WKS Śląsk Wrocław. Z racji tego, że KKN od kilku lat współpracuje z bełchatowskim klubem, zwróciliśmy się z prośbą o udostępnienie nam miejsc na integracyjnej trybunie przeznaczonej dla osób z niepełnosprawnością. Ze względu na to, że na Śląsk Wrocław został nałożony zakaz organizacji wyjazdów, zwróciliśmy się najpierw do Ekstraklasy S.A. z zapytaniem o możliwość uczestniczenia członków naszego Stowarzyszenia w meczach poza Wrocławiem. W odpowiedzi otrzymaliśmy od Pana Marcina Stefańskiego – Dyrektora Logistyki Rozgrywek, następującą odpowiedź: Ekstraklasa SA informuje, iż kara zakazu udziału zorganizowanych grup kibiców gości została nałożona na klub WKS Śląsk Wrocław. Jej wykonanie polega na niemożności dokonania zamówienia biletów na sektor gości. Kwestia dotycząca sprzedaży biletów dla indywidualnych osób pozostaje w gestii klubu. Jeżeli dany klub stwierdzi, iż nie ma zagrożenia dla obecności niepełnosprawnych kibiców WKS Śląsk Wrocław na obiekcie, może podjąć decyzję o wpuszczeniu indywidualnych kibiców na wyznaczone miejsca. Jednocześnie prosimy o zwrócenie uwagi, iż Ekstraklasa SA równo traktuje wszystkich kibiców danego nie klubu nie stosując dyskryminacji dla którejkolwiek z jej grup.
Po otrzymaniu powyższej informacji od Ekstraklasy SA wystosowaliśmy prośbę do GKS-u Bełchatów o udostępnienie nam kilkunastu miejsc na specjalnie przystosowanym sektorze. Działacze bełchatowskiego klubu wykazali się jak zwykle otwartością i nie robili żadnych problemów w związku z naszym wyjazdem. Na dzień przed meczem, gdy opłacony był już transport i bilety, dostaliśmy od GKS-u Bełchatów niepokojącą informację, że naszej obecności na tym meczu sprzeciwia się delegat Polskiego Związku Piłki Nożnej Pan Mirosław Starczewski. Z informacji, które otrzymaliśmy wynikało, że ma on zastrzeżenia do obecności naszych opiekunów. Pragniemy w tym miejscu podkreślić, że nigdy w historii organizowanych przez nas wyjazdów nie zabieraliśmy ze sobą opiekunów nie związanych z działalnością Stowarzyszenia. Są to zwykle rodzice, rodzina lub najbliżsi przyjaciele osób niepełnosprawnych. Kilku członków KKN-u jest niezdolnych do samodzielnej egzystencji i obecność opiekuna jest bezwzględną koniecznością. Jako Stowarzyszenie zawsze zwracamy uwagę na to, aby podczas organizowanych przez nas eskapad nikt nie używał wulgaryzmów oraz nie zachowywał się w sposób niegodny członka naszej organizacji. Mogą o tym poświadczyć wszystkie kluby, które gościły nas na swoich stadionach. Dotarły do nas jednak informacje, że Pan Mirosław Starczewski miał obiekcję do zachowania kilku osób z KKN-u podczas meczu Lech Poznań – Śląsk Wrocław, który odbył się 1 kwietnia 2011 roku. Nasza grupa została ulokowana wtedy przed sektorem gości, na którym zasiadało prawie 2 tysiące osób, więc prawdopodobnie delegat ten zinterpretował używanie wulgaryzmów na sektorze gości jako zachowanie również naszej grupy i przypiął członkom KKN-u negatywną łatkę. Apelujemy o nieutożsamianie nas z tego typu zachowaniem, gdyż jako Stowarzyszenie kładziemy szczególny na propagowanie pozytywnych wzorców kibicowania. W przypadku kolejnych tego typu pomówień wystąpimy na drogę cywilno-prawną.
Wróćmy jednak do wydarzeń z Bełchatowa. Po informacjach o obiekcjach delegata, dzień przed planowanym wyjazdem wykonaliśmy kilkadziesiąt telefonów, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu trudności z wejściem na mecz. Do mediacji włączyli się WKS Śląsk Wrocław, projekt Kibice Razem Wrocław, dr Dariusz Łapiński z PL.2012 oraz przedstawiciele władz samorządowych. Ostatecznie sprawa trafiła do przewodniczącego Wydziału Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej, Pana Andrzeja Bińkowskiego, który zapewnił prezesa Stowarzyszenia KKN Pawła Parusa, że nie będzie żadnych trudności z wejściem osób niepełnosprawnych i ich opiekunów na mecz. 3 godziny przed meczem, gdy byliśmy już w drodze do Bełchatowa, otrzymaliśmy jednak informację od przedstawicieli GKS-u, że podczas odprawy przedmeczowej delegat ponownie zakwestionował nasz przyjazd. Na tym spotkaniu zapadła też decyzja, iż nasza grupa musi być pozbawiona wszelkich ubrań i kibicowskich gadżetów posiadających napisy tudzież herb związane ze Śląskiem Wrocław. W wyniku tej decyzji część osób została pozbawiona czapek, szalików, bluz i kurtek. Warto przy tym nadmienić, że temperatura na dworze nieznacznie przekraczała 0 stopni Celsjusza. Transparent naszego Stowarzyszenia musiał być zawieszony w taki sposób, aby godło klubowe było zakryte. Pomimo absurdu tej decyzji dostosowaliśmy się do niej, nie chcąc wzbudzać niepotrzebnych konfliktów oraz nie stawiać przyjaźnie do nas nastawionego klubu z Bełchatowa w kłopotliwej sytuacji wobec delegata. Wiele osób po meczu było przemarzniętych, a także oburzonych przedmeczową decyzją, ale mimo tego dyskomfortu nie reagowali w sposób niegrzeczny. Po meczu okazało się, że delegat opisał w protokole obecność 27 kibiców Śląska na trybunie przystosowanej dla osób niepełnosprawnych. Jest to nieprawdą!!! Powinien napisać, że na sektorze były 24 osoby ze Stowarzyszenia Klub Kibiców Niepełnosprawnych, które według statutu jest organizacją ogólnopolską – w tym Litwin z Wilna, kilka osób z poza Wrocławia i kierowcy. W związku z nieprawdziwym wpisem delegata, GKS Bełchatów obawia się sankcji za wydanie zgody na obecność członków naszego Stowarzyszenia na tym meczu. Byłoby to według naszej wiedzy niezgodne z prawem, ale po tym, co przeżyliśmy przed tym meczem mamy wątpliwości, czy prawo to jest w ogóle przestrzegane na polskich stadionach. Pojawia się też pytanie, w jakim celu nasza grupa została pozbawiona emblematów klubowych? Czy po to, aby w pomeczowym protokole napisać, że na sektorze dla osób niepełnosprawnych pojawili się kibice Śląska? Wielokrotnie apelowaliśmy, aby naszą grupę traktować jako osoby niepełnosprawne, chcące aktywnie uczestniczyć w imprezach sportowych w Polsce.
Na nasze Stowarzyszenie nie został nałożony żaden zakaz uczestnictwa w imprezach organizowanych przez PZPN lub Ekstraklasę. Nigdy w historii nie uczestniczyliśmy w żadnym incydencie związanym z chuligaństwem stadionowym lub innych tego typu zdarzeniach. Tymczasem przed każdym niemal wyjazdem musimy udowadniać nasze jak najlepsze intencje. Celem naszych podróży po Polsce jest przełamywanie barier i stereotypów dotyczących osób niepełnosprawnych. W tym też celu współpracujemy z UEFA, CAFE, projektem Kibice Razem, wrocławskim Biurem ds. EURO 2012, miastem Wrocław oraz Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego. Stanowczo protestujemy przeciwko temu, aby pojedyncza osoba – w tym przepadku Pan Mirosław Starczewski, niweczył nasze kilkuletnie wysiłki zapełniania polskich stadionów osobami niepełnosprawnymi. Apelujemy do działaczy PZPN-u, Ekstraklasy, UEFA, organizacji działających na rzecz rozwoju polskiej piłki i ludzi związanych z futbolem, o rozsądek i wszelką pomoc, dzięki której osoby niepełnosprawne nie będą miały w przyszłości tego typu problemów z wejściem na trybuny obiektów sportowych. Zdejmowanie z osób poruszających się na wózku odzieży, było żenującym spektaklem uwłaczającym godności tych ludzi. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że problemem polskiej piłki nożnej nie są kibice niepełnosprawni. Ta grupa społeczna ma tyle problemów w codziennym życiu, że stwarzanie kolejnych absurdalnymi decyzjami uważamy za działania, które należy bezwzględnie piętnować.
Pragniemy jednocześnie serdecznie podziękować klubowi z Bełchatowa za to, że pomimo nacisków ze strony delegata nie ugiął się pod jego presją, dzięki czemu kilkanaście osób niepełnosprawnych mogło choć na chwilę zapomnieć o codziennych problemach i oddać się swojej największej pasji, jaką jest piłka nożna.
Z wyrazami szacunku
Prezes Stowarzyszenia
Klub Kibiców Niepełnosprawnych
Paweł Parus
|
|
Komentarzy:
2
|
|
2011-10-15
/ Ufff, jedziemy
|
Pomimo znakomitych stosunków KKN-u z działaczami GKS Bełchatów organizacja wyjazdu na mecz Śląska zawisła na włosku. To pokłosie absurdalnej decyzji delegata na ten mecz Mirosława Starczewskiego, którego głównym zarzutem było to, że wśród opiekunów MOGĄ znaleźć się kibole. Kilkadziesiąt wykonanych telefonów poruszyło niebo i ziemię, ale najważniejsze, że informacja trafiła do przewodniczącego Wydziału Dyscypliny PZPN. Problemy natychmiast zniknęły, a ja właśnie zbieram się do wyjazdu. Całe szczęście, że tym razem brak wyobraźni przegrał ze zdrowym rozsądkiem. Choć fiasko wyjazdu było blisko – pomimo poniesionych kosztów oraz zgody Ekstraklasy i organizatora. Jedziemy w 27 osobowym składzie. |
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-10-12
/ Wrócili
|
12 października 2011 roku – wypełniona po brzegi hala Orbita. Dowód na to, że wyimaginowane podziały na Śląsk bardziej tudzież mniej prawdziwy nie zniechęciły spragnionych koszykarskich emocji wrocławskich fanów basketu do przyjścia na inaugurację sezonu? Oby, gdyż świadczyłoby to o tym, że kibice koszykówki są ponad polityką i układami. Warto podkreślić, że na tablicy świetlnej widniał od bardzo dawna nie widziany napis Śląsk Wrocław. Nie Zepter, nie Asco czy Idea. Po prostu – Śląsk Wrocław. To, że za tą reaktywacją stoi Pan Koelner, mogli dostrzec tylko bardzo dociekliwi obserwatorzy. Nie było noszenia się po parkiecie i prezentacji mocarstwowych planów. Były za to sport, ogromne emocje i determinacja – czyli to, co kibice kochają najbardziej. Było też niestety kilka okrzyków fanów z Zielonej Góry, którzy wtrącili się w konflikt zupełnie ich nie dotyczący. Szkoda, że nie rozumieją, iż we Wrocławiu nikt nie zabrania chodzić na mecze do Kosynierki, a zespół grający w 2 lidze ma się nad wyraz dobrze. Wracając jednak do wydarzeń z Orbity – po 3 latach mozolnie odbudowywana drużyna w końcu wróciła na salony. Młoda sportowo, młoda menedżersko. Powodzenia Panowie!
A wynik? Śląsk uległ jednym punktem Zastalowi 69:70. Czy ma to jednak jakiekolwiek znaczenie?
|
|
Komentarzy:
0
|
|
2011-10-09
/ Oława
|
Takie wyjazdy, jak ten wczorajszy do Oławy, mają swój niepowtarzalny urok. Kameralny stadion, dookoła piknik, kiełbaski za 5 zł, miejsce na trawce, tłum fajnych miejscowych ludzi, żyjących wolniej, bez pośpiechu. Po wygranym 6:0 przez Śląsk meczu poszliśmy do knajpy Zbycha, o wdzięcznej nazwie „Czarny kot”. Była okazja spotkać się i pogawędzić ze współzałożycielem KKN-u. Już wkrótce relacja z tego wyjazdu. |
|
Komentarzy:
0
|
|