| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
|
|
|
Dobro powraca
2012-05-14
|
Był rok 2002 chyba. Siedziałem w Hali Ludowej. Pierwszy mecz sezonu Euroligi, Śląsk podejmował Olimpiacos Pireus. Trwała rozgrzewka. Moje myśli były wtedy gdzieś indziej jednak. Od 2 lat siedziałem na wózku, ale wspominałem jeszcze czasami momenty, kiedy to sam grałem w basket. I gdy tak sobie marzyłem i dumałem w nostalgii, mój wzrok spotkał się ze spojrzeniem stojącego kilkanaście metrów dalej gościa w garniturze, który należał do teamu z Pireusu. Stał metr za ławką rezerwowych. Grek jakby rozumiał moje myśli. Jakby czuł to, co w duchu przeżywałem. Podszedł najpierw do trenera pokazując mu na mnie, po czym wziął proporczyk klubowy i przyszedł do mnie. Wręczając mi ten klubowy gadżet rzekł: To na pamiątkę od Olimpiacosu, wspominaj nas dobrze. Zrobiło mi się miło. Wzruszyłem się. Od tego czasu trzymam kciuki za koszykarzy z Pireusu. Trudno się dziwić, że we wczorajszym Final Four trzymałem za nich kciuki, choć niewielu dawało im szansę. Wygrali. I to w jakim stylu. Zobaczcie zresztą sami. Po ostatnim rzucie spojrzałem z uśmiechem na wiszący na ścianie proporczyk. Dobro wraca – pomyślałem.
Ostatni rzut: www.youtube.com/watch |
|
Komentarzy:
1
|
|
Złoty wrocławski weekend (podsumowanie sportowego weekendu)
2012-05-11
|
Tekst napisany 7 maja, jednak ze względów technicznych opublikowany dziś.
-------------------
Miniony weekend niemal wszystkim Wrocławianom kojarzyć się będzie ze zdobyciem drugiego w historii mistrzostwa Polski dla piłkarzy Śląska Wrocław. 35 lat oczekiwania to wystarczający powód, by uznać to za największe wydarzenie sportowe w stolicy Dolnego Śląska w XXI wieku. Ponad 7 tysięcy kibiców WKS-u udało się do Krakowa, aby stać się świadkami historycznej chwili. Mniejsza o to, że piłkarzom Wisły średnio chciało się grać. To problem Ruchu i Legii, które w ostatnich kolejkach same zaprzepaściły swoją szansę na ostateczny sukces. Nie ma też znaczenia, że mistrz męczył się na wiosnę okrutnie. O tytuł walczy się przecież cały sezon, a nie tylko po zimie. Śląsk w Nowy Rok wszedł z taką przewagą, że naprawdę bardzo musiał się starać, by rywale go dogonili. Dzięki temu dziś triumfuje.
Kolejne dni będą z pewnością poświęcone na świętowanie. I słusznie. Ten trend obowiązuje na całym świecie. W ogóle trzeba przyznać, że atrakcji piłkarskich to we Wrocławiu w tym roku brakować nie będzie. Mistrzostwo dla „Wojskowych”, Euro, następnie turniej z udziałem Benfiki Lizbona i PSV Eindhoven, eliminacje Ligi Mistrzów i w końcu towarzyski mecz Brazylii. I pomyśleć, jaka euforia panowała w naszym mieście w 2008 roku, gdy PZPN zorganizował na stadionie przy ulicy Oporowskiej mecz Polska-Słowenia. Ale dość o futbolu, są wszakże inne dyscypliny.
Choć w obliczu piłkarskich sukcesów trudno było skupić się na innych wrocławskich sportowych wydarzeniach, należy odnotować pierwsze w tym sezonie zwycięstwo żużlowców Sparty, którzy pokonali Wybrzeże Gdańsk 52:38. W najbliższą niedzielę szansa na kolejne punkty, bowiem na Stadion Olimpijski przyjedzie team z Rzeszowa. Sukcesem zakończyły się również oba mecze o awans do koszykarskiej 1 ligi Śląska Wrocław. Teraz rywalizacja przeniesie się do Ostrowa, gdzie miejscowa Stal będzie próbowała wygrać 2 razy.
Reasumując, był to sportowo bardzo udany weekend dla Wrocławia. Jego kwintesencją będzie wtorkowa feta na Rynku. Podczas wspólnej zabawy kibiców i piłkarzy ci drudzy zaprezentują okazały puchar za mistrzostwo Polski, na który stolica Dolnego Śląska i jej mieszkańcy czekali bardzo długo. Oby kolejny powód do świętowania przytrafił nam się szybciej. Może już w czerwcu po meczu Polska-Czechy?...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Rozwój
2012-05-11
|
Imprezy piłkarskie we Wrocławiu w poszczególnych latach:
2005 rok – Śląsk gra w III lidze
2008 rok – Śląsk awansuje do Ekstraklasy, mecz Polska-Słowenia
2012 rok – Mistrzostwo dla Śląska, 3 mecze Euro, turniej z udziałem Benfiki Lizbona i PSV Eindhoven, eliminacje Ligi Mistrzów, towarzyski mecz Brazylii.
Ciekawe, kto 7 lat temu to przewidział…
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Gdy pierszy raz byłem na Oporowskiej
2012-05-06
|
Gdy w 1987 roku pierwszy raz pojawiłem się na Oporowskiej, stadion śpiewał:
Słuchaj Śląsku my jesteśmy tu, mistrza polski zdobądź Śląsku znów
my czekamy całe 10 lat, a w historii klubu drugiego mistrza brak…
Ruszając do Krakowa marzy mi się, by po 35 latach drugie mistrzostwo trafiło w końcu do Śląska... |
|
Komentarzy:
1
|
|
Koło historii
2012-05-05
|
Nie da się nie powrócić do historii. Choćbym nie wiem jak bardzo chciał. A że nie chcę nie wracać, to wracam – taka zabawa słowem na początek. Ale do rzeczy.
1976: rodzę się. Jest wrzesień. Piłkarze Śląska rozpoczynają sezon, który przejdzie do historii. Dlaczego?
1977: Pierwsze i jedyne jak dotąd mistrzostwo Polski. Jak dawno to było? Proszę uprzejmie – premierem komunistycznej Polski wtedy był Piotr Jaroszewicz, a premierę zaliczały takie filmy jak: „Człowiek z marmuru”, „Kochaj albo rzuć”, „Bolek i Lolek”, czy serial „Polskie drogi”. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Paryżu otwierano Centrum Pompidou. W reprezentacji Argentyny debiutował Diego Maradona. Sekretarzem w ZSRR został Breżniew. Lucas wypuścił w świat „Gwiezdne wojny”, a w Ameryce koncertował Elvis Presley. W Czarnobylu uruchamiano reaktor atomowy, papieżem był Paweł VI, a w Wielkiej Brytanii odbyło się pierwsze zapłodnienie in vitro. Wystarczy. Dawno to było.
1982: Śląsk podejmuje Wisłę Kraków. Zwycięstwo przy Oporowskiej daje drugi tytuł mistrzowski. Medale, bankiety, szampany – wszystko gotowe. Żeby nie było przypadku, Śląsk kupuje mecz. Od Wisły. Tyle, że ta za większą kasę obiecuje walkę Widzewowi. Efekt? Sensacja. Śląsk przegrywa złoto kosztem Widzewa. Wisła jakby nigdy nic oddaje kasę. We Wrocławiu żałoba.
2009: Ostatni mecz sezonu, na który po raz pierwszy jedzie zorganizowana grupa kibiców KKN. Wisła zdobywa mistrzostwo, a my uczestniczymy w fecie, jaka odbywa się na krakowskim Rynku. Marzymy, że kiedyś i my tak się będziemy bawić.
2011: Z okazji Bożego Narodzenia składam w imieniu KKN życzenia, w których jeden z punktów jest następujący: ” … i majowej fety, jakiej świat dotąd nie widział, z okazji drugiego w historii Śląska mistrzostwa Polski”.
2012, 6 maja: …??? |
|
Komentarzy:
2
|
|
Kokoko na majówkę
2012-05-03
|
Wybór piosenki na Euro to podsumowanie, kwintesencja wręcz polskiej piłki i przygotowań naszego kraju do Euro. Jestem w stanie wyobrazić sobie Grzesia Latę tańczącego ten przebój na jakimś festynie. Żeby było jasne, nie mam nic do festynów, ino Euro to nie czas i miejsce na tego rodzaju zabawę. Zawsze powtarzałem, że o gustach się nie dyskutuje. Ale „koko Euro spoko” to kicz nad kicze. Przypominam, że mamy XXI wiek. Przywołuję takie piosenki jak: „Najlepsi z najlepszych” czy „Atlanta”. One naprawę porywały. Dodawały wiary. A ten badziew? Masakra. Wstyd…
A już dziś dwa niezwykle istotne mecze. O godz. 18:00 Śląsk zagra mecz o występy w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Przeciwnikiem będzie Jaga. O godz. 20:00 o sensację, jaką byłoby wyeliminowanie Trefla Sopot postarają się Kosynierzy. A przed tymi wydarzeniami koncertowo na Wyspie, gdzie zagrają m.in. Strachy na Lachy, Perfect i Nosowska.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Prenumerata
2012-05-02
|
Technika, nowoczesność, postęp. Wszystko to ułatwia życie. Ale jakoś lubię też tradycję, wolną od cywilizacyjnego pędu. Dlatego też codziennie kupuję gazetę. Taką drukowaną na papierze, nie elektroniczną. Pachnącą tuszem z drukarni, szeleszczącą. Dopiero niedawno jednak wpadłem na to, że moje konserwatywne zachcianki nie muszą być realizowane przez tatę, który codziennie biegał do kiosku. Choć tak gwoli prawdy, dobrze mu to robi. Od dziś Gazetę Wrocławską wyciągami z naszej skrzynki. Taniej, szybciej, bliżej. Człowiek uczy się całe życie. |
|
Komentarzy:
1
|
|
Rocznica
2012-05-02
|
12-te urodziny. Ale ten czas mija. A co by było, gdyby? Co dziś bym robił? Te pytania zawsze wracają niczym bumerang. |
|
Komentarzy:
0
|
|
Powrót do dzieciństwa
2012-05-01
|
Kiedy byłem małym chłopcem, w każdy sobotni wieczór siedziałem przed radioodbiornikiem, słuchając listy przebojów programu trzeciego . Dawne to czasy. Na czołowych miejscach były Europe, Modern Talking, Stevie Wonder, Madonna. Muzycznej rozkoszy pozwalał oddawać się monofoniczny Grundig. Wiele lat później dźwięki z dzieciństwa wybrzmią na Wyspie Słodowej, gdzie dziś zagra Europe. Jak mogłoby mnie tam zabraknąć… |
|
Komentarzy:
3
|
|
Nareszcie
2012-04-28
|
Z ogromną radością przyjęliśmy informację, że po kilku latach starań różnych organizacji i ludzi, chcących problem rozwiązać, nareszcie osoby niepełnosprawne będą mogły wrócić nocnym autobusem do domu. Nasuwa się pytanie – dlaczego tak późno? Sprawa z pozoru banalna. Wystarczy, by jeżdżące od kilku lat nocne autobusy niskopodłogowe oznaczyć symbolem N na rozkładach jazdy. Przypomnijmy, że w tej kwestii interweniowaliśmy kilka razy, co zresztą zostało udokumentowane zarówno w materiale video:
www.youtube.com/watch
jak i w naszej galerii prasowej:
www.kkn.wroclaw.pl/pdf/Wroclawska_12lipca2011_MPK.pdf
Kilka osób związanych z naszym Stowarzyszeniem skomentowało fakt oznaczenia nocnych autobusów niskopodłogowych słowami: - oby przypadkiem MPK nie przypisywało sobie tego, jako ogromnego sukcesu. To powinno być oczywiste i wprowadzone już kilka lat temu. Po prostu teraz jest trochę bardziej normalnie, niż było do tej pory. Jeden z absurdów nareszcie się zakończył.
Trudno się z tym słowami nie zgodzić. Stowarzyszenie KKN prowadzi wiele działań w obszarze aktywizacji społecznej. Dzięki nim dziesiątki osób niepełnoprawnych zaczęły wychodzić z domu na rozmaite imprezy sportowe i kulturalne. Często jednak mieli problem z transportem, czyli z powrotem do domu. Jedna z barier została więc zlikwidowana. W naszej radości nie zapominamy absolutnie o wciąż istniejących problemach związanych głównie z funkcjonowaniem oraz finansowaniem przewozów indywidualnych osób niepełnosprawnych we Wrocławiu. W tej sprawie już w nadchodzącym tygodniu spotkamy się z Bartkiem Skrzyńskim (rzecznikiem osób niepełnosprawnych Wrocławia), Adamem Ciszkiem (kierownikiem działu przewozów o.n. MPK) oraz urzędnikami miejskimi.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Lektura na weekend hihihihi
2012-04-27
|
| www.mmwroclaw.pl/410239/2012/4/27/zdziera-gardlo-na-slasku-otwiera-stadiony |
|
Komentarzy:
0
|
|
./ Będzie nowa jakośc życia niepełnosprawnych wrocławian
2012-04-27
|
2 lata starań, pism i interwencji. O oto mamy sprawę załatwioną. Warto walczyć. Czy to efekt poniedziałkowych rozmów z pełnomocnikiem ds. osób niepełnosprawnych, czy może refleksja firmy świadczącej usługi przewozowe dla wrocławian... Nieważne. Jest. I to bardzo dobra wiadomość na początek weekendu. |
|
Komentarzy:
1
|
|
/ Spotkanie z ministrem
2012-04-23
|
Dziś wieczorem zarząd Stowarzyszenia Klub Kibiców Niepełnosprawnych, którego mam zaszczyt być prezesem, spotkał się z ministrem Jarosławem Dudą – pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych (Senatorem RP) oraz Piotrem Klagiem – dyrektorem Dolnośląskiego Ośrodka Polityki Społecznej. Podczas ponad godzinnego spotkania przedstawiciele KKN-u opowiadali o historii naszej organizacji oraz zaprezentowali projekty zrealizowane przez nasze stowarzyszenie. Poruszyli także szereg problemów, z jakimi muszą się borykać osoby niepełnosprawne we Wrocławiu, m.in. kwestię przewozów indywidualnych i transportu zbiorowego, których funkcjonowanie pozostawia wciąż wiele do życzenia. Uzyskaliśmy zapewnienie pomocy w rozwiązaniu nurtujących nas spraw, również z wielu innych obszarów życia społecznego. Umówiliśmy się też na kolejne spotkanie. Co z tego wyjdzie? Czas pokaże. |
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Nie tak to miało wyglądać
2012-04-21
|
Siedzę tak sobie w sobotni wieczór i myślę o kilku sprawach. Przede wszystkim o wyjeździe do Gdańska… no właśnie kogo? KKN-u, przyjaciół KKN-u, wspierających KKN? Za osobistą porażkę uważam fakt, że w wyjeździe bierze udział jeden wózkowicz i dwóch chłopaków o kulach… Kilku osób z listy nie widziałem nawet na oczy. Nie tak to sobie wyobrażałem, gdy w głowie rodził się pomysł zorganizowania pierwszego wyjazdu do Krakowa w maju 2009 roku. Przypomina mi się mozolne pisanie projektów, dzięki którym jeździliśmy po 15 osób niepełnosprawnych. Zawsze marzyliśmy, by pojechać do Gdańska. I gdy pojawiła się w końcu ta upragniona szansa okazało się, że jedzie ekipa, w której tych co najbardziej marzyli nie ma. Powód banalnie prosty. Nikt, kto jest po urazie rdzenia kręgowego i ma sprawnie funkcjonujący mózg, nie usiądzie na wózku (lub samochodowym fotelu) na 30 godzin!!! Ja też. Głównie z powodu obawy o możliwość powstania odleżyn. Tymczasem wyjazd został tak właśnie zaplanowany. Gorzej, iż nie widać było chęci na korektę tego planu, że o wykonaniu kilku telefonów do starych wyjadaczy wyjazdowych nie wspomnę. Ot, nie jedzie to nie. Tak się tego nie powinno robić – myślę sobie. Nie mam przekonania po rozmowie z kilkoma osobami, że ci nie pojechaliby do Gdańska, gdyby… Szkoda. Są też pozytywy. Kilka spraw do mnie dotarło. A bezcennego doświadczenia życiowego nigdy zbyt wiele. Zamiast wizyty w Gdańsku, będzie okazja rozpocząć organizację wyjazdu do Krakowa. |
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Relacja z podwójnego wyjazdu
2012-04-21
|
Bielsko-Biała i Opava, 14 kwietnia 2012
Podczas organizacji wyjazdu do Bielska-Białej nic nie zapowiadało tego, że będzie to wyprawa aż na dwa spotkania. Gdy latem ubiegłego roku Śląsk grał w europejskich pucharach bardzo chcieliśmy pojechać na jeden z meczów. Byłby to pierwszy wyjazd w historii Klubu Kibiców Niepełnosprawnych za granicę. Niestety, z wielu względów, m.in. odległości oraz ceny, nie udało się zrealizować naszych planów. Nieoczekiwanie pomysł na pierwszy zagraniczny wyjazd naszej ekipy zrodził się na parkingu w Krapkowicach, głównie dzięki naszemu koledze „Folo” z Milicza, który zachęcił, by po wizycie na meczu z Podbeskidziem pojechać do położonej nieopodal czeskiej Opavy. Zbyt długo nie trzeba było nas namawiać. Pięć minut później wszyscy uczestnicy wyprawy pod Beskidy zadeklarowali chęć odwiedzenia przyjaciół z Czech.
Na podwójny wyjazd wybrało się 16 osób. Wciąż cierpimy z powodu opłacania eskapad z
naszych prywatnych kieszeni. Krótko ujmując – nie wszystkich na to stać. Trasę do Bielska pokonuje się błyskawicznie, bowiem niemal przez całą podróż przebiega ona przez wygodną autostradę. Nawet zdziwiliśmy się, że już po zjechaniu z A4 wciąż mamy do dyspozycji szeroką dwupasmową drogę. Jakże inny obrazek od tego, jaki towarzyszy nam na trasie np. Wrocław-Poznań. Jadąc na mecz z Podbeskidziem prosiliśmy uczestników wyprawy o przestrzeganie kilku zasad. Dwóch z naszych członków miało z tym niestety problemy. Dla jednego z nich skończyło się to reprymendą, zaś dla drugiego kilkutygodniowym rozbratem z naszym wyjazdowym towarzystwem (tzw. czas na przemyślenie). Może będzie to nauczka dla wszystkich, którzy nie potrafią dostosować się do poziomu kultury, który sobie założyliśmy.
Wejście na stadion odbywało się bardzo sprawnie. Jedyną uwagę mieliśmy do kilku przedstawicieli ochrony, którzy uparli się, że przeszukanie dwóch naszych koleżanek stanowi dla nich najbardziej istotną kwestię w tym dniu. Poszukiwanie ochroniarza-kobiety trwało kilka minut. Co więcej, nie miała ona pojęcia o przepisach obowiązujących na polskich stadionach, co udowodniła próbując zarekwirować malutki kompaktowy aparat fotograficzny. Dopiero zdecydowana postawa naszej grupy wybiła niezbyt przemyślane prośby tej pani. Naszą grupę umieszczono za jedną z bramek, skąd widok był niezbyt sprzyjający. Jednak nie narzekamy. Rozumiemy, że nie każdy klub ma nowoczesny stadion, choć w przypadku Podbeskidzia przy kolejnym wyjeździe do Bielska będziemy prosić o umieszczenie naszej grupy obok miejscowych kibiców niepełnosprawnych. Okazało się bowiem, że mają oni bardzo fajnie położony niewielki sektorek, z którego doskonale ogląda się mecze.
Przywieźliśmy ze sobą oczywiście naszą flagę, która zawisła w narożniku tuż obok sektora przyjezdnych. Włączyliśmy się jak zwykle w doping. Szkoda, że ponownie nasi piłkarze przeszli trochę obok tego meczu. Spokojnie mogli pokusić się o zwycięstwo. Zabrakło jednak determinacji, szczęścia i koncentracji. Zamiast 3 punktów, jest 1 i tytuł mistrza Polski niemal na pewno nie trafi w ręce Wrocławian. Co więcej, kolejny mecz zakończył się brakiem podziękowań dla wrocławskich kibiców, w tym również dla naszej grupy. Sprawę już skomentowaliśmy w relacji po meczu z Polonią Warszawa, w której określiliśmy nasz stosunek do takich zachowań piłkarzy. Stanowisko podtrzymujemy.
Po meczu z Podbeskidziem udaliśmy się w pierwszą w historii podróż KKN-u poza granice Polski. Czeska Opava okazała się wyjątkowo gościnna. Interesujące, że zaledwie 150 km od Wrocławia znajduje się raj dla kibiców. Bo tak należy określić to co zobaczyliśmy, porównując ten obraz do polskich realiów. Już przy wejściu doznaliśmy szoku, gdy ochroniarz zapytał o to czy mamy bilety. Nie miał ochoty ich oglądać, wystarczyło mu nasze słowo. Ponadto nie stanowi problemu dla dzieci, ludzi starszych, tudzież kobiet to, że obok jeden pije piwo, drugi grzane wino, a trzeci pali papierosa. W naszych warunkach jest to nie do pomyślenia. Zupełnie inny świat również na murawie. Tam stwierdzenia „piłka stracona” nie ma w słowniku piłkarzy. Walka, determinacja niezależnie od wyniku – bardzo nam te cechy zaimponowały. Tym bardziej, że z dużym prawdopodobieństwem tych elementów zabraknie wrocławskim piłkarzom do zdobycia drugiego w historii tytułu mistrzostwa Polski.
Gościnę w Opavie zorganizował nam Martin, za co serdecznie dziękujemy. Niestety, nie mogliśmy zbyt długo zabawić w Czechach, ale na pewno do miasta naszych przyjaciół jeszcze wrócimy. Tym bardziej, że zapoznaliśmy się z kolegami niepełnosprawnymi, których zaprosiliśmy na mecz Śląsk-Zagłębie. Liczymy, że będzie to dłuższa współpraca. Chcielibyśmy zintensyfikować relacje pomiędzy polskimi a czeskimi kibicami niepełnosprawnymi. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na obiadokolację, by podczas wspólnej uczty porozmawiać i podsumować emocje związane z podwójnym wyjazdem.
Kolejne bariery zostały przełamane, tym razem nie tylko w Polsce.
Serdeczne podziękowania dla:
• Pracowników Podbeskidzia za preferencyjne ceny wejściówek, otwartość i gościnę.
• Martinowi za pomoc i gościnę w Opavie
• Mariuszowi i Grzesiowi za bezpieczne i komfortowe dowiezienie do miejsc docelowych.
Relację ustną sporządził Paweł Parus, a spisała Marzena Okupniak
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z podwójnego wyjazdu w naszych dwóch galeriach.
www.kkn.wroclaw.pl/foto72bielskobiala.html
http://www.kkn.wroclaw.pl/foto73opava.html
|
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Cyrk, cd
2012-04-21
|
Zbychu, oczywiście że przesadzam. To sarkazm i celowe przerysowanie rzeczywistości. Raczej felieton niż komentarz – ujmując to warsztatowo. A o tym, że decyzja była idiotyczna, świadczy odwołanie jej przez wojewodę mazowieckiego (nazwanie go małopolskim było chochlikiem). Kiedyś przekonywałem, że walka z chuligaństwem po ciemku, bez specjalistów w tej dziedzinie i za pomocą medialnych akcji (straszenie w telewizji, zamykanie stadionów na oślep, itp.) nie przyniesie skutku. Nikt się jak widać nie boi ani policji, ani ochrony, ani nieegzekwowanych kar. Czyli mamy słabe narzędzia w słabym kraju. Udowodnili to patole Górnika i Ruchu biegający po murawie stadionu przy Cichej w Chorzowie tydzień temu. Szkoda, że podczas potężnej konferencji o bezpieczeństwie na stadionach (w ubiegły czwartek i piątek), gdy naprawdę rozsądni ludzie drążyli sedno sprawy, przedstawiciele policji, prokuratury i ABW byli już poza salą. Tak, jakby przyszli posłuchać samych siebie. Nie było już też ministra sprawiedliwości, który znalazł zaledwie godzinę. Wtedy akurat były wyłącznie powitania i wstęp.
A jeśli twierdzisz, że przesadzam, to zdziwiłbyś się – na sali wśród zorientowanych w zagadnieniach socjologiczno-stadionowych pojawił się uśmiech, gdy w kolejnych prezentacjach i wystąpieniach dowiadywaliśmy się, że podczas Euro realne są: atak terrorystyczny, atak nuklearny, atak biologiczny, obalenie demokracji przez prawicowych ekstremistów, którymi są polscy kibice, rozwój prostytucji, narkomani, nielegalnego handlu żywym towarem i znakami zastrzeżonymi, itp. Naprawdę, nie żartuję. Młoda studentka prawa siedząca obok, skomentowała to słowami: - brakuje tylko ataku UFO, nie znam się aż tak bardzo na piłce, ale ci ludzie albo mają paranoję, albo koniecznie chcą się wylansować i poczuć potrzebni…
Po jej słowach poczułem lekką ulgę…
|
|
Komentarzy:
3
|
|
/ Cyrk
2012-04-19
|
No to mamy pokaz debilizmu. Działacze Legii wysyłają do Poznania 1500 biletów. Te sprzedają się w kilka godzin. Na nowoczesnym, całkiem ładnym stadionie Legii rozstrzygnie się być może walka o mistrzostwo Polski. Tymczasem wojewoda małopolski zamyka sektor dla kibiców gości. Nie pozwala im się również na zorganizowanie legalnej manifestacji pod stadionem. Nawiązując do klasyki przytoczę: „Komuś się tu chyba w głowach popierdoliło”. I pomyśleć, że ten kraj organizuje za trochę ponad miesiąc mistrzostwa Europy. A może idąc za ciosem, zamknijmy granice na Euro. Turnieju i tak nie odbiorą, kolejnego nie przyznają, ale za to na pewno wszyscy nas zapamiętają. A i pochwalić się będzie czym – największą areną cyrkową na świecie, czyli Stadionem Narodowym. Bo inaczej niż cyrkiem nazwać tego co się u nas dzieje nie sposób.
A na dokładkę wrzuta z wrocławskiego podwórka. Straż pożarna nie wydała pozytywnej opinii na użytkowanie stadionu, na którym rozegrano już 7 meczów, zorganizowano koncert Georga Michaela i walkę bokserską. Boże, widzisz i nie grzmisz…
|
|
Komentarzy:
3
|
|
/ Zaległa relacja z wyjazdu KKN do Warszawy na mecz Polonia-Śląsk
2012-04-17
|
Wyjazd do Warszawy na mecz Polonia – Śląsk był kolejnym, za który płacić musieliśmy z własnych kieszeni. Innymi słowy, nie dostaliśmy jeszcze dofinansowania ze środków któregoś z projektów. Bez wątpienia miało to wpływ na to, że do Warszawy wybrało się zaledwie 16 osób. Zaledwie, bo przyzwyczailiśmy się do tego, że na mecze jeździmy przynajmniej 30 osobową ekipą. Na całe szczęście znaleźliśmy nowych przewoźników – naszych kolegów, którzy dysponują busami, dzięki czemu koszty wyjazdów są dużo niższe niż kiedyś. Pozwolę sobie więc wyjątkowo na samym początku tej relacji podziękować Mariuszowi i Marcinowi, za empatię i zrozumienie, że uczestnicy wypraw KKN-u to nie milionerzy. Do sedna jednak, czyli do wyjazdu.
Droga do Warszawy pomimo wielu starań wciąż jest w przebudowie, przez co trasę pokonuje się w dość wolnym tempie (łagodnie to ujmując). Podczas podróży jak zwykle poruszano wiele ciekawych tematów dotyczących niemal wszystkich obszarów naszego życia. Taki już urok wyjazdów na dalekie trasy. Tym razem organizatorzy meczu byli przygotowani na naszą prośbę o przygotowanie miejsc. Rok temu odnieśliśmy wrażenie, iż faktem przyjazdu do Warszawy nieco działaczy stołecznego klubu zaskoczyliśmy. Czasy się zmieniły, co nas bardzo cieszy. Trzeba przyznać, że rozmowy z pracownikami były krótkie i treściwe. Szybko uzgodniliśmy liczbę przyznanych wejściówek, jak również lokalizację komfortowych miejsc parkingowych dla busów oraz kwestie związane z wywieszeniem naszej flagi.
Sama podróż minęła szybko i bez nieoczekiwanych zdarzeń. Na stadion dojechaliśmy godzinę przed meczem . Bardzo sprawne wejście, minimum formalności i mogliśmy zająć miejsca na tzw. trybunce – pod wiatą przeznaczoną dla strażaków. Od początku bardzo głośno staraliśmy się wspierać naszych piłkarzy. Uznaliśmy, że przy ich kiepskiej postawie, każde wsparcie się przyda. Nie determinacja w dopingowaniu jednak, lecz zupełnie inne zdarzenie sprawiło, że dobrze zapamiętamy pierwszą połowę. Mianowice na trybunie gospodarzy kibice „Czarnych koszul” w dość spektakularny sposób wygonili ochroniarzy chcących zarekwirować transparent z hasłem „Precz z komuną”. Podczas naszych wyjazdów obowiązują ścisłe zasady i regulamin – m.in. zakaz prowokacyjnych zachowań oraz używania wulgaryzmów. Po krótkich konsultacjach doszliśmy jednak do wniosku, że sprawa zahacza o honor związany z polską historią. A że Polakami jesteśmy, podczas całej akcji na trybunie polonistów z całych sił skandowaliśmy „precz z komuną”. Naszym zdaniem niedopuszczalne jest, by w naszym kraju ktokolwiek miał prawo do podważania zasadności i słuszności tego hasła, co zresztą ewidentnie popiera również nasza Konstytucja.
Sam mecz można podsumować bardzo krótko – blamaż piłkarzy Śląska Wrocław. Gładkie 0 - 3 całkowicie oddaje obraz tego, co działo się na murawie. Nie to jest jednak najgorsze. Bardziej zabolał nas fakt, że po meczu wrocławscy piłkarze nie potrafili docenić trudu włożonego w naszą wyprawę – m.in. 750 przejechanych km tam i z powrotem, będących dla niektórych dość sporym obciążeniem. Piłkarze Śląska nie podeszli do nas po meczu i nie podziękowali za doping oraz przyjazd. Ograniczyli się do grupy naszych kibiców siedzącej po drugiej stronie stadionu. O ile słabą postawę na boisku potrafimy usprawiedliwić (taki jest urok sportu), o tyle brak szacunku dla naszej grupy trudno zrozumieć. No cóż. Wielu z nas zrozumiało, że główną ideą naszych wyjazdów przestaje być wspieranie piłkarzy lecz nasze towarzystwo, rozmowy, wspólna podróż i chęć spędzenia ze sobą wspólnego czasu. Dlatego też wyjazd do Warszawy uważamy za bardzo udany.
Serdecznie podziękowania dla :
• Mariusza i Marcina za udostępnienie środków transportu po bardzo preferencyjnej cenie oraz za bezpieczne dowiezienie nas do Warszawy i z powrotem.
• Pracownikom Polonii Warszawa za ciepłe przyjęcie oraz rezygnacji z pobierania opłat za nasze bilety.
Zapraszamy do naszej galerii, w której można obejrzeć zdjęcia z naszego wyjazdu do Warszawy. www.kkn.wroclaw.pl/foto71warszawa.html
Relacje sporządził podczas podróży do Bielska-Białej Paweł Parus a jego słowa spisała Natalia Nahajowska.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
/ Inny świat?
2012-04-15
|
Chcesz się na stadionie napić piwa? Proszę bardzo. Grzanego wina? Nie ma sprawy. Zapalić papierosa lub skręta? Pal. A obok biegające dzieci, kobiety, dyskutujący starsi Panowie, smażone kiełbaski i placki. Na murawie z kolei piłkarze gryzą trawę niczym w Premier League. Ochrona grzeczna i nie czepiająca się. Obiekt zadaszony, jakby padało.
A wszystkie te cuda raptem 100 km od Wrocławia. Opava zaprasza!!! Można??? Dziękujemy za gościnę. Wkrótce relacja…
|
|
Komentarzy:
2
|
|
/ Nietykalni
2012-04-13
|
Natalia zabrała mnie na film „Nietykalni”. Już dawno tak się nie ubawiłem. Ale trudno się dziwić, wszak to francuska komedia – a te lubię wyjątkowo. Traktuje o postrzeganiu niepełnosprawności, o dość specyficznym asystencie, o przyjaźni i potrzebach osób niepełnosprawnych. A wszystko z przymrużeniem oka, podane lekko i zabawnie. Łamie stereotypy i bariery. Dziękuję Nati. Chyba w rewanżu zabiorę Ciebie na to samo)))) Ale najpierw do Bielska-Białej! |
|
Komentarzy:
1
|
|
/ Świat zwariował???
2012-04-07
|
Jutrzejszy, a w zasadzie dzisiejszy (tekst jest pisany w środku nocy) powrót Śląska na Oporowską wywołuje u mnie nadwyraz dużo myśli. I tak sobie dumam, że to porażka wszystkich Wrocławian, a w szczególności zarządzających stadionem i miastem – wina po równi.
Sytuacja nie do pomyślenia w normalnym kraju, normalnym klubie i wreszcie normalnym mieście. Oto Bayern Monachium wraca na Stadion Olimpijski, czy Arsenal na Highbury… Żenada. Na dodatek nikt nic nie wie. Ani o tym, że Śląsk nie ma kasy od Solorza, ani dlaczego stadion nagle zamykają (o zgrozo – dokładnie na 2 miesiące przed Euro), ani dlaczego firma zajmująca się elektryką zamiast zapier… strajkuje. Co gorsza, do poziomu niewiedzy dostosowali się wrocławscy piłkarze, którzy nie wiedzą o co grają. Tzn. wiedzą – o kasę, której od Śląska dostali przez rok lub dwa tyle, że 99 procent czytających te słowa nie zarobi takiej do końca życia. Nie wiedzieli również, gdzie w poprzednią niedzielę siedzieli na Konwiktorskiej niepełnosprawni fani z Wrocławia, zlewając nas po meczu Polonia-Śląsk. Nawet ręki nie podnieśli po zakończeniu spotkania w celu podziękowania za przejechanie pół Polski, nie mówiąc o podejściu pod płot.
Do tego wszystkiego mecz w Wielką Sobotę – doprawdy idealny termin na piłkarskie zawody (przyjść ze święconką?). Fakt ten i tak nie jest szczytem głupoty kalendarza sportowego, bowiem terminarz Ekstraklasy przebiła światowa federacja piłki ręcznej wyznaczając turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich (z udziałem Polaków) na Wielki Piątek, Sobotę i Niedzielę!!! Życzę szczypiornistom udanych świąt zatem… Następne zawody proponuję zaplanować podczas Wigilii i Sylwestra.
Może mi ktoś powiedzieć lub napisać – co tu się w mordę jeża dzieje? |
|
Komentarzy:
2
|
|
/ Świąteczne życzenia
2012-04-05
|
Święta w zasadzie już przyszły, wszak dziś Wielki Czwartek. Jak zwykle szybko, niemal z zaskoczenia. Wpadły w wir pracy, w codzienny pośpiech. Udało nam się na szczęście z Natalią dotrzeć na wieczorną mszę, rozpoczynając tym samym obchody Wielkanocy od kwestii najważniejszych. Fundamentalnych, rzekłbym. Bardzo dobrze. Nie praca powinna być najważniejsza.
A skoro święta już się rozpoczęły, Wszystkim czytelnikom tego bloga życzę:
zdrowych i możliwie jak najbardziej radosnych świąt,
odrobiny refleksji nad sobą, światem i tym, co ważne,
odpoczynku od codziennego automatyzmu,
obfitego w wodę dyngusa
oraz zebrania jak najwięcej pozytywnych wspomnień z tegorocznej Wielkanocy.
Pari
|
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Debilizm czy bieda?
2012-04-04
|
Sprawa kradzieży wózka mojego kolegi ze Stowarzyszenia – Michała, dała mi kilka myśli na temat ludzi żyjących wokół nas. Po pierwsze, jakim niezwykłym kretynem trzeba być, żeby komuś – nazwijmy to bez ogródek – podpierdolić inwalidzki wózek. Równie głupie, co bulwersujące. Zaraz po zdarzeniu, korzystając z naszych znajomości ze środowiskiem dziennikarskim, zrobiliśmy taką kampanię, że wózek Michała stał się bardziej popularny od naszej minister sportu (swoją drogą, gdzie się ona schowała na 2 miesiące przed Euro?). Telewizja, radio, prasa i internet – wszystkie te kanały komunikacyjne donosiły o poszukiwaniu wózka.
W efekcie jakiś przypadkowy, ale co istotne znający sprawę człowiek, trafił na dwóch gości targających w nocy ten wózek. Zawiadomił policję, a ta przy pomocy psa dotarła do targaczy. Wózek powrócił do właściciela, bez większych uszkodzeń. Zatrzymani trafili do aresztu.
I sprawa byłaby zakończona gdyby nie… No właśnie. Targacze to dwóch starszych ludzi – jeden miał 60, drugi 79 lat. Grozi im około 5 lat odsiadki. Szczególnie w przypadku tego starszego zaczęła nachodzić mnie myśl, czy w ogóle jeszcze wyjdzie kiedyś z pierdla. Czy może nie jest tak, że do tego idiotycznego kroku popchnęła go skrajna nędza? A może to nie oni kradli? W oczekiwaniu na wynik śledztwa może warto się pochylić na ludzkim aspektem. Michał???...
Linki do materiałów TV o kradzieży wózka:
www.youtube.com/watch
www.youtube.com/watch |
|
Komentarzy:
1
|
|
/ Wizyty w szkołach
2012-03-22
|
We wtorek rozpoczął się tour po szkołach. Setki dzieci i młodzieży z uwagą słuchających o kibicowaniu, niepełnosprawności, KKN-ie, Euro2012. Bezcenne doświadczenie. Dziś kolejne szkoły. Ruszać czas zatem:) |
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Wygrana, która cieszy szczególnie
2012-03-18
|
Nareszcie!!!
3:0 ze słabiutką Cracovią sprawiła, że Śląsk wraca do gry o mistrza. Nie wygląda to jeszcze super rewelacyjnie, ale jakiś postęp jest widoczny. Warto dostrzec jednak jeszcze inną kwestię. Pamiętam pierwszy mecz tych drużyn na jesieni. Działacze tego dziadowskiego klubu nie wpuścili naszej grupy niepełnosprawnych fanów. Niby mieli prawo, bowiem na kibiców Śląska nałożony był zakaz wyjazdowy. Inne kluby jednak zrozumiały, że wyjazdom KKN-u towarzyszą wyższe idee, niż tylko chęć obejrzenia meczu. Mądre głowy pracujące w Cracovii zrozumieć tego nie chciały.
Jesienny mecz pomimo nieobecności na trybunach kibiców z Wrocławia był bluzgotęką. Kurwowanie na Śląsk, którego fanów nie wpuszczono, to w moim rozumieniu efekt kompleksów. No cóż, co kraj to obyczaj. Pomyślałem wtedy, że dobrze by było, aby ta Cracovia spadła. I tak żadnego z niej pożytku.
Pół roku później (czyli dziś) rewanż. Podczas całego meczu nie pada choćby jedna bluzga!!! Śląsk ogrywa leszczów 3:0. Triumfuję, wewnątrz ciesząc się niczym dziecko. I tylko przypomina mi się piątkowa konferencja w Krakowie, podczas której Pani pracująca w Cracovii wręczyła mi wizytówkę mówiąc – jakbyście czegoś potrzebowali, jakbyście chcieli przyjechać, dzwońcie. W duchu się tylko uśmiechnąłem. Oby nigdy mi się ta wizytówka nie przydała, pomyślałem…
|
|
Komentarzy:
1
|
|
/ Czas na przełamanie
2012-03-18
|
Ruszam na mecz. Śląsk gra z Cracovią. Gorszych leszczy w lidze już nie ma. Czas tę fatalną bessę przerwać. Nawet z tej okazji postawiłem wypasionego kupona. Tak się składa, że wszyscy grają dla Śląska. Czas, by Śląsk zaczął grać dla siebie. Let’s go! |
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Kraków
2012-03-17
|
Wizyta na konferencji w Krakowie w towarzystwie Natalki dodała sił i oddechu od szybkiego wrocławskiego życia. Podczas konferencji podzieliśmy się jako KKN naszymi niemałymi już doświadczeniami. Dotarło do mnie, ile już zrobiliśmy. Naprawdę, kawał dobrej roboty wykonaliśmy w tym naszym Stowarzyszeniu.
Po konferencji była okazja do spaceru po Rynku i wędrówce na Wawel. Była też okazja do spokojnych rozmów i rozkoszowania się piękną wiosenną pogodą wraz z uśmiechniętymi zielonymi oczami Natii. Wróciłem psychicznie i duchowo zrelaksowany. Więcej o konferencji we wpisie poniżej.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
/ KKN na konferencji w Krakowie
2012-03-17
|
16 marca 2012 roku w Sali Sesyjnej Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie odbyła się konferencja: „Sport dla wszystkich – areny dostępne dla każdego”. W spotkaniu tym uczestniczyła delegacja Stowarzyszenia Klub Kibiców Niepełnosprawnych w składzie: Natalia Nahajowska, Marzena Okupniak, Michał Fitas i Paweł Parus. Poza prezentacją działań i projektów, w których uczestniczy KKN, wrocławska delegacja wiele mówiła o przełamywaniu barier na Dolnym Śląsku i w jego stolicy. Wiele uwagi poświęcono podkreśleniu wagi dobrej współpracy pomiędzy przedstawicielami instytucji i organizacjami zajmującymi się działaniami na rzecz osób z niepełnosprawnością. Wystąpienie trwało ponad godzinę i zostało entuzjastycznie przyjęte przez zgromadzonych na sali gości. Po kolei jednak…
Konferencję rozpoczęli Marek Gój (Fundacja Otwarte Ramię Białej Gwiazdy) i Adam Stromidło (Polski Związek Głuchych), którzy przywitali uczestników i słuchaczy. Następnie pierwszy z prelegentów – Marek Abramowski (Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego) opowiedział o projektowaniu uniwersalnym. Tuż po nim dr inż. Joanna Bartnicka i dr Agnieszka Kowalska z Politechniki Śląskiej przedstawiły sposoby kształtowania przestrzeni publicznej z zastosowaniem nowoczesnych rozwiązań niedyskryminujących. Kolejnym punktem programu było wystąpienie braci Lipińskich z VIAGGI.PL, prekursorów pierwszej w Polsce audiodyskrypcji na stadionie, czyli sprawozdania sportowego dla osób z dysfunkcją wzroku. Przed przerwą swoje spostrzeżenia przekazali jeszcze Jerzy Sasorski – rzecznik prasowy zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie oraz Bogdan Dąsal – Pełnomocnik Prezydenta Krakowa ds. Osób Niepełnosprawnych.
Po przerwie na posiłek i kawę w rolę prelegentów wcielili się przedstawiciele Zarządu KKN – Paweł Parus i Michał Fitas. Po zapowiedzi, że będzie długo, ale też ciekawie, rozpoczęła się ponad godzinna prezentacja o funkcjonowaniu Stowarzyszenia KKN oraz o wrocławskich i dolnośląskich pomysłach na zwalczanie barier. Na początku wyemitowali skrót filmu „Przełamywanie barier”, który można w całości obejrzeć na stronie www.kkn.wroclaw.pl. Następie trochę historii KKN-u oraz szczegółowe omówienie idei projektów realizowanych przez Stowarzyszenie KKN. Nie zabrakło przykładów dobrych praktyk z podwórka - zarówno wrocławskiego, jak i dolnośląskiego. Podkreślano brak konkurencji w działaniach na rzecz osób z niepełnosprawnością, jak również liczne kampanie i programy, dzięki którym dostrzega się dziś widoczną poprawę sytuacji niepełnosprawnych w naszym województwie. Nie oznacza to rzecz jasna, że wszystko jest idealnie, co zostało głośno wyraźnie podkreślone. Na koniec zaprezentowano gościom najnowszy film wyprodukowany przez KKN, pt. „EuroIntegracja”, traktujący o naszym postrzeganiu Wrocławia w przededniu Euro 2012. Produkcja ta jest również dostępna na naszej stronie internetowej.
Po wystąpieniu KKN o swoich działaniach mówili przedstawiciele Fundacji Otwarte Ramię Białej Gwiazdy – Paweł Kękuś, Zbigniew Kaczyński oraz Marek Gój. Tuż po nich na scenie pojawili się krakowscy piłkarze: Maciej Żurawski, Marcin Kuźba, Arkadiusz Radomski, Aleksander Suvarov i Aleksiej Visnakovs. Poza zapewnieniem wsparcia dla idei poruszanych na konferencji zawodnicy podpisali koszulkę reprezentacji Polski, która trafi na akcję charytatywną. Był to ostatni akcent piątkowego spotkania moderowanego przez Roberta Wróbla.
W kuluarach poza gratulacjami za ciekawe i potrzebne inicjatywy realizowane przez KKN była okazja do nawiązania nowych kontaktów i wymiany doświadczeń. Po konferencji wraz z przyjaciółmi z Krakowa udaliśmy się na Rynek i Wawel , rozkoszując się przepiękną wiosenną pogodą.
Dziękujemy:
• Wiślakom za gościnę oraz
• Bożydarowi za bezpieczny i sprawny transport.
PS. A towarzystwa naszych uroczych asystentek zazdrości nam cała Polska:)
KKN
|
|
Komentarzy:
0
|
|
/ A Ty co wiesz o Euro 2012?
2012-03-08
|
Pierwszy etap projektu edukacyjnego „Co wiesz o Euro 2012?” dobiegł końca. 3 tygodnie szkoleń dla uczniowskich delegacji podstawówek, gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych pozwoliło nam (szkoleniowcom i koordynatorom) na przekazanie kilkudziesięciu tysiącom dzieciaków i młodzieży niezwykle ważnych treści. O mistrzostwach Europy, niepełnosprawności, KKN-ie, kulturze kibicowania, państwach – których reprezentacje zagrają we Wrocławiu, naszym mieście i jego zabytkach. To było bezcenne doświadczenie i ogromna radość. Nawet zmęczenie trzytygodniową ciężką pracą nie jest aż tak dotkliwe w obliczu poczucia wartości tego projektu. W innym miastach na to nie wpadli. To we Wrocławiu ponownie robimy coś niesztampowego. Jako pierwsi. Nie wiem, czy to miasto i jego historia tak dobrze działa na kreowanie nowych pomysłów, czy może mieszkają tu po prostu mądrzy ludzie.
Za miesiąc, po naszych wizytach w szkołach, niemal każdy młody mieszkaniec Wrocławia będzie wiedział: - co to jest Klub Kibiców Niepełnosprawnych, - jak się zwracać do osób niepełnosprawnych, - że na wrocławskim stadionie jest bezpiecznie, - co to jest Euro2012 i kto w nim zagra, - jak kontaktować się z obcokrajowcami, - co zmieniło się we Wrocławiu na przestrzeni ostatnich lat. Wydawałoby się, że tego nie da się zrobić w 2 miesiące. Owszem, da się. Wraz z ekipą udało nam się. Sam w to jeszcze nie wierzę. A teraz pragnę tylko jednego – odpoczynku.
A tych, którzy nie widzieli jeszcze filmu wyprodukowanego przez KKN na potrzeby tego projektu zapraszam do obejrzenia. Tytuł „EuroIntegracja” mówi wszystko:
www.youtube.com/watch |
|
Komentarzy:
0
|
|
/ Wpadka Muchy
2012-02-11
|
Kiedy kilka miesięcy temu powołując nowy rząd premier Donald Tusk powierzał stanowisko ministra sportu Pani Joannie Musze, wiele osób pukało się w czoło. Argumenty szefa rządu, iż jest to osoba kompetentna, inteligentna i dobrze znająca języki, niezbyt trafiały do środowiska sportowego. Nawet ci, którzy z kulturą fizyczną nie mają zbyt wiele wspólnego dostrzegali, że zalety nowej minister sportu są zbyt skromne, jak na CV teki ministerialnej. Jaki powinien być bowiem rządzący resortem, pytali złośliwi. Nierozgarnięty, niekomunikatywny i nieobyty? Najważniejszym kryterium doboru na to stanowisko powinna być bez wątpienia znajomość sportu i wszystkiego, co z nim związane.
Odpowiedzią na maruderów była informacja, że Joanna Mucha uprawiała karate. Dogłębna analiza wskazała jednak, że raczej było to coś z obszaru zumby, bardzo popularnej wśród kobiet chcących zachować zgrabną sylwetkę. Co bardziej dociekliwi zadawali pytanie – jak nowa minister poradzi sobie z naszymi leśnymi dziadkami z Polskiego Związku Piłki Nożnej? Czy gruboskórni i niemający cienia ogłady działacze, nie będą zwyczajnie z naszej atrakcyjnej damy sportu kpić?
Okazało się, że na powody do kpin nie trzeba było długo czekać. Tuż przed planowanym meczem o Superpuchar Polski pomiędzy Wisłą Kraków a Legią Warszawa, Mucha wypaliła: „ a kto wybrał te drużyny do tego meczu?” Zatrważający obraz niewiedzy na temat piłki nożnej stał się natychmiast hitem w Internecie. Każde przeciętny sympatyk sportu wie, iż każdego roku o to trofeum walczy mistrz Polski ze zdobywcą krajowego pucharu. Jak więc minister sportu wpadła na to, że do takiego meczu drużyny się wybiera? Wiedza typowo podwórkowa.
Co gorsza, okazało się, że mecz o Superpuchar Polski został definitywnie odwołany. Powód? Nowy Stadion Narodowy nie spełnia kryterium bezpieczeństwa. Tak, to nie żart. Wybudowany za ogromne pieniądze najnowocześniejszy obiekt piłkarski w kraju, na którym za trzy miesiące ma się odbyć półfinał mistrzostw Europy, nie jest przygotowany do meczu dwóch polskich drużyn. Zatrważające. Pozostaje mieć nadzieję, że stadionów wybudowanych na Euro po tej imprezie nikt nie wyburzy. Może się bowiem okazać, że bezpieczniejsze będą stare zrujnowane obiekty bez dachów i krzesełek, na „trybuny” których przeciętny człowiek brzydzi się wejść. Niewiarygodne, ale czy na pewno nie niemożliwe? Chciało by się wierzyć, że ta paranoja kiedyś się skończy. I że minister Mucha w końcu zrozumie, że nie jest niezastąpiona. Dla dobra polskiego sportu. Na razie przekonuje wszystkich, że jej odejście mogło by zasmucić wyłącznie paparazzich, próbujących uchwycić atrakcyjną minister na basenie tudzież plaży.
|
|
Komentarzy:
0
|
|